Króluj nam, Chryste, zawsze i wszędzie

Abp Stanisław Gądecki

Króluj nam, Chryste, zawsze i wszędzie. Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata (Poznań, Katedra Poznańska - 24.11.2019).

Królu wieczności i czasu,

 

Stwórco niebiosów i ziemi,

Panie gwiaździstych przestworzy,

Bądź pochwalony na wieki

                        (z hymnu na Jutrznię uroczystości Jezusa Chrystusa, króla Wszechświata)

 

W ostatnią niedzielę roku liturgicznego obchodzimy uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Mówienie o Chrystusie jako Królu zdaje się nie odpowiadać duchowi naszych czasów tak bardzo głęboko naznaczonych poszukiwaniem demokracji i pozostaje obarczone pewną dwuznacznością. A przecież to właśnie w momencie, w którym rodziła się współczesna demokracja, papież Pius XI ustanowił liturgiczną uroczystość Chrystusa Króla. W grudniu 1925 roku w encyklice Quas primas uroczyście stwierdził: „Tak więc, na mocy władzy apostolskiej ustanawiamy święto naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla. Jest to kluczowe wydarzenie w dziejach kultu Chrystusa Króla, którego nic nie jest w stanie przewyższyć”.

 

Aby głębiej zrozumieć co wnosi ta uroczystość w życie Kościoła i nasze własne życie, dobrze jest zastanowić się nad trzema sprawami: nad samą postacią Chrystusa Króla, nad tym, co to właściwie jest królestwo Boże i wreszcie w jaki sposób Kościół stoi na służbie tego królestwa Bożego?

 

1.         CHRYSTUS KRÓL

a.         Pierwszy temat to postać samego Chrystusa jako Króla. Wiemy, że zazwyczaj osoba ludzka potrzebuje życia społecznego i życie społeczne nie jest dla niej czymś dodanym, lecz jest wymaganiem jej natury (por. KKK, 1879). Z kolei życie społeczne potrzebuje władzy, aby mogło trwać i rozwijać się (por. KKK, 1919); społeczność ludzka nie może bowiem być dobrze zorganizowana, jeśli jest pozbawiona ludzi sprawujących prawowitą władzę, którzy stoją na straży praw i dbają o jedność państwa (por. KKK, 1897).

Te zasady obowiązywały już w czasach Starego Testamentu. Urząd królewski istniał tam począwszy od czasów króla Saula (1 Sm 10), zaś księgi historyczne Starego Testamentu przekazują nam dzieje ok. 40 królów Judy i Izraela, dobrych i złych; częściej złych niż dobrych. Prawdopodobnie to wielka częstotliwość pojawiania się złych władców sprawiła, iż w tamtych czasach pojawiło się żywe pragnienie władcy idealnego, który odpowiadałby Bożym planom, kierował ludem mądrze i według sprawiedliwości. Który budowałby potęgę polityczną, militarną i gospodarczą państwa.      

 

Nadejście takiego idealnego władcy zapowiadali starotestamentalni prorocy. Prorok Izajasz mówił: „Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju.  Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki” (Iz 9, 5-6). U proroka Jeremiasza czytamy z kolei: „to nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi (Jr 23,5).

Takiego władcę zapowiedział prorok Zachariasz: „Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Za 9,9).

Prorok Daniel z kolei dostrzegł nawet w swojej wizji kogoś, komu powierzono wieczne panowanie: „Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14). Warunku wiecznego panowania nie mógł oczywiście spełnić żaden człowiek, bo jego panowanie jest z natury skończone.   

b.         Nowy Testament odczytał te starotestamentalne zapowiedzi jako proroctwa o osobie Jezusa Chrystusa, który jedyny – jako Bóg – mógł zostać wiecznym królem. I faktycznie - już podczas Zwiastowania - Archanioł zapowiedział Maryi, że Jezus: będzie „wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,32-33). Samo imię „Chrystus” jest greckim odpowiednikiem słowa „Mesjasz”, czyli pomazaniec, król. W jakimś sensie każdy król Izraela był Mesjaszem, ponieważ każdy został namaszczony oliwą namaszczenia (2 Krl 9,6).

Sam Jezus rozpoczął swoją misję od znamiennych słów: „Czas się już wypełnił. Przybliżyło się do was królestwo Boże! Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,14-15). To znaczy żyjcie bez grzechu i sprawiedliwie. W ten sposób Pan nasz wezwał swoich ziomków do poddania się panowaniu Boga w ich życiu.

„Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest” (Łk 17,20-21) – powiada Jezus, wskazując jednocześnie na swoją własną osobę. To dzięki Niemu urzeczywistniło się to wszystko, co zapowiadał „rok łaski od Pana”: „niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,2-5).

„Całe Jego życie objawia, że Bóg jest miłością: tej właśnie prawdzie dał pełne świadectwo, składając w ofierze swoje życie na Kalwarii. Krzyż jest ‘tronem’, z którego ukazał najwyższą królewskość Boga Miłości: ofiarowując siebie dla zadośćuczynienia za grzech świata, położył kres panowaniu ‘władcy tego świata’ (J 12,31) i zaprowadził ostatecznie królestwo Boże. […] Droga wiodąca do tego celu jest długa i nie można iść na skróty: konieczne jest bowiem, aby każdy człowiek w sposób wolny przyjął prawdę o miłości Boga. On jest Miłością i Prawdą, a zarówno miłości, jak i prawdy nie można narzucić: pukają do serca i umysłu, i tam, gdzie pozwala się im wejść, wnoszą pokój i radość” (Benedykt XVI, Król miłości, sprawiedliwości i pokoju. Rozważanie przed modlitwą ‘Anioł Pański’ – 26.11.2006).

Trzeba tu dodać, że - według Ewangelii – Jezusa chciano rzeczywiście obwołać królem. Jako pierwszy z taką propozycja wyszedł szatan. Podczas kuszenia na pustyni zabrał Chrystusa na wysoką górę, pokazał Mu „wszystkie królestwa świata oraz ich przepych”, po czym obiecał, że wszystko będzie należeć do Niego, jeśli tylko upadnie i odda pokłon szatanowi (Mt 4,8-10).

Królem pragnęli uczynić Jezusa świadkowie cudu rozmnożenia chleba w Galilei (J 6,14-15). Być może widzieli w tym szansę na zrzucenie z siebie obowiązku codziennej troski o pożywienie, gdy jednak Jezus poznał ich zamiary, „sam usunął się znów na górę”. Gdy usiłowano obwołać Go ziemskim królem, nie zgodził się na to. Nigdy też - za czasów swojej publicznej działalności - nie powiedział o sobie, że jest królem.

Powiedział to dopiero w czasie procesu prowadzonego przez Piłata, gdy z punktu widzenia politycznego Jego sprawa była już przegrana, a zguba postanowiona: „Tak, jestem królem” (J 18,37), ale „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 19,36). To wyznanie sprawiło, iż stał się natychmiast przedmiotem szyderstwa. Przyodziano Go w płaszcz szkarłatny, włożono Mu na głowę cierniową koronę i trzcinę do ręki. Podobny wydźwięk miał napis umieszczony na krzyżu konającego Zbawiciela: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” (Mt 27,27-37). Równie szydercze były słowa kapłanów, uczonych w Piśmie i starszyzny żydowskiej, którzy na Golgocie kpili: „Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzmy w Niego” (Mt 27,42).

Jest więc swoistym niezrozumieniem najgłębszych intencji naszego Zbawiciela zdejmowanie Mu korony cierniowej i nakładania korony ze złota, której On nigdy ani nie nosił, ani nie chciał, co więcej, przed którą się bronił. Jego korona cierniowa przemawia o wiele mocniej niż złoto, a żołnierski płaszcz nasiąknięty Jego krwią jest o wiele cenniejszy niż najszlachetniejsza królewska purpura (Stanisław Łucarz SJ), co genialnie dostrzegł w swoim obrazie Ecce homo brat Albert Chmielowski. 

2.         KRÓLESTWO BOŻE

a.         Druga sprawa to odpowiedź na pytanie, co to właściwie jest królestwo Boże? Św. Paweł pisał: „Królestwo Boże to nie sprawa tego co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym (Rz 14,17). A więc nie są to sprawy materialne, doczesne, które nam zajmują tyle czasu i wysiłku, by je zdobyć; które niosą ze sobą tyle trosk, zawodów i rozczarowań. Jest to rzeczywistość duchowa, a nie polityczna. Królestwo Boże to pełne miłości panowanie Boga nad światem, a w szczególności nad człowiekiem. To udział w życiu samego Boga. „Co zaś dotyczy samego królestwa Bożego – pisze Orygenes - należy pamiętać, że jak ‘sprawiedliwość nie ma nic wspólnego z niesprawiedliwością’ ani też jak ‘nic wspólnego nie ma światło z ciemnością’, ani wreszcie jak nie ma ‘wspólnoty Chrystusa z Belialem’, tak też królestwo Boże jest nie do pogodzenia z królestwem grzechu. Jeśli zatem chcemy, aby Bóg w nas królował, ‘niechaj grzech nie króluje w naszym śmiertelnym ciele’, ale raczej zadajmy śmierć ‘temu, co jest przyziemne w naszych członkach’, by wydać owoce Ducha. Wtedy Pan przechadzać się będzie w nas, jakby w duchowym raju, królując nad nami wraz ze swym Chrystusem” (Orygenes, O modlitwie, rozdz. 25).

Królestwo Boże jest przeznaczone dla wszystkich ludzi, gdyż wszyscy są powołani do tego, aby być jego członkami. Dla podkreślenia tego aspektu, Jezus zbliżył się zwłaszcza do tych, którzy znajdowali się, na marginesie społeczeństwa, dając im pierwszeństwo, gdy głosił Dobrą Nowinę. Zepchniętym na margines pozwolił doświadczać wyzwolenia, gdy „przebywa z nimi”, a nawet “jada z nimi” (Łk 5,30; 15,2), gdy traktuje ich jak równych sobie i przyjaciół (Łk 7,34), gdy daje im odczuć, że Bóg ich kocha i objawia w ten sposób Jego niezmierną czułość względem potrzebujących i grzeszników (Łk 15,1-32) (por. Redemptoris missio, 14).

b.         Z jednej strony królestwo Boże jest rzeczywistością obecną już teraz, we współczesnej historii, lecz ograniczoną, bo nie wszystkie narody uznają już panowanie Chrystusa. Z drugiej strony królestwo Boże to sprawa przyszłości, gdy Chrystus rozciągnie swoje panowanie na wszystkie narody ziemi w czasach ostatecznych (Mt 28,17-18).

Dopiero wtedy, w chwili sądu ostatecznego: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król […] (Mt 25,31-40). Ewangelista Jan nazwie w Apokalipsie Chrystusa „Władcą królów ziemi” (Ap 1,5). „Królem królów i Panem panów”  (Ap 19,16). To pełne miłości panowanie Chrystusa będzie trwało aż do Jego pełnego i ostatecznego zwycięstwa nad mocami nieprzyjaciela: „Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć” (1 Kor 15,25-26). 

Dziś o tym kólestwie mówi się wiele, ale nie zawsze zgodnie z sensus Ecclesiae. Istnieją bowiem koncepcje zbawienia i misji, które nazwać można „antropocentrycznymi”, gdyż skupiają się tylko na ziemskich potrzebach człowieka. W takiej perspektywie królestwo zmierza ku temu, by stać się rzeczywistością całkowicie ludzką i zeświecczoną, w której tym, co się liczy są programy i walka o wyzwolenie społeczno-ekonomiczne, polityczne i kulturalne, z horyzontem zamkniętym na to, co transcendentne. Nie można zaprzeczyć, że również na tej płaszczyźnie istnieją jakieś wartości zasługujące na poparcie, niemniej jednak taka koncepcja pozostaje ograniczona do królestwa człowieka pomniejszonego o swój autentyczny i głęboki wymiar i łatwo się wyraża w jakiejś ideologii postępu czysto ziemskiego. Królestwo Boże natomiast „nie jest z tego świata […], nie jest stąd” (J 18,36); (por. Redemptoris missio, 17).

To królestwo ma na celu przekształcenie relacji między ludźmi i urzeczywistnia się stopniowo, w miarę jak ludzie uczą się kochać, przebaczać i służyć sobie wzajemnie, zgodnie z poleceniem Jezusa: „Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34; por. 15,12). Miłość, który Jezus umiłował świat, znalazła swój najwyższy wyraz w ofierze Jego życia za ludzi (J 15,13), ukazującej miłość Ojca względem świata (por. J 3,16). Stąd naturą królestwa Bożego jest komunia wszystkich ludzi z Bogiem i pomiędzy sobą. Królestwo to dotyczy wszystkich ludzi, społeczeństw, całego świata. Pracować dla tego królestwa znaczy uznawać i popierać Boży dynamizm, który jest obecny w ludzkiej historii i ją przekształca. Budować królestwo Boże znaczy pracować na rzecz wyzwolenia człowieka i społeczeństwa od zła we wszelkich jego formach. Krótko mówiąc, królestwo Boże jest wyrazem i urzeczywistnieniem zbawczego planu w całej jego pełni (por. Redemptoris missio, 15).


3.         KOŚCIÓŁ W SŁUŻBIE KRÓLESTWA

 

a.         Kościół jest na służbie tego królestwa przede wszystkim poprzez przepowiadanie wzywające do nawrócenia, które jest pierwszą i podstawową służbą na rzecz przybliżenia królestwa do pojedynczych osób i ludzkich społeczności.

 

Kościół służy królestwu, zakładając wspólnoty chrześcijańskie oraz Kościoły lokalne, prowadząc je do dojrzewania wiary i miłości w otwarciu się na innych, w służbie człowiekowi i społeczeństwu, w zrozumieniu i poszanowaniu ludzkich instytucji.

 

Kościół ponadto służy także królestwu, szerząc w świecie „ewangeliczne wartości”, które są wyrazem królestwa Bożego i pomagając ludziom w przyjmowaniu Bożego zamiaru.

 

A chociaż zaczątkowa rzeczywistość tego królestwa może się znajdować również poza granicami Kościoła w całej ludzkości - o ile żyje ona „wartościami ewangelicznymi” i otwiera się na działanie Ducha, który tchnie, gdzie i jak chce (J 3,8) – to jednak nie przekreśla to potrzeby działalności misyjnej Kościoła, ale raczej ją umacnia i poszerza.

 

Kościół wreszcie służy królestwu swoim świadectwem i swoją działalnością taką jak dialog, postęp ludzki, zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i pokoju, wychowanie, opieka nad chorymi, pomoc dla ubogich i maluczkich, mając zawsze na uwadze pierwszeństwo rzeczywistości transcendentnych i duchowych, które leżą u podstaw zbawienia eschatologicznego.

 

Kościół służy też królestwu także poprzez swoje wstawiennictwo, o czym przypominają nam przypowieści Jezusowe i modlitwa, której nauczył nas Zbawiciel. Winniśmy prosić o to królestwo, przyjmować je, pozwalać mu wzrastać w nas; winniśmy również współdziałać z nim, aby było przyjmowane i wzrastało wśród ludzi, aż Chrystus „przekaże królowanie Bogu i Ojcu” i Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,24.28); (por. Redemptoris missio, 20).

 

Rzeczywistość Królestwa Bożego - jako najwyższa wartość - spotyka się z wolną wolą człowieka, jeśli człowiek uwierzy w wiążący go wymiar Ewangelii. Jest to wolny wybór człowieka, ale wybór najdonioślejszy, gdyż decyduje o wieczności. Gdy to człowiek zrozumie, wówczas pojmie też potrzebę „sprzedania wszystkiego” dla zdobycia tej najwyższej wartości.

 

b.         Z powyższych względów dzisiejsza uroczystość stała się świętem patronalnym Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Na tle innych ruchów czy wspólnot stowarzyszenia te wyróżniają się tym,  że ich celem jest nie tylko formacja i modlitwa, ale także działalność apostolska w różnych dziedzinach życia społecznego. Oba stowarzyszenia – na miarę swoich sił i możliwości – budują królestwo Boże na ziemi. Na ten cel zwraca uwagę także ich hasło: „Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie”.

Co to konkretnie znaczy? To nic innego, jak – według nauczania Soboru Watykańskiego II - „staranie się o kształtowanie w duchu chrześcijańskim sposobu myślenia i obyczajów, praw oraz ustroju własnej społeczności, jest tak dalece zadaniem i obowiązkiem świeckich, że inni nigdy nie potrafią go należycie wypełnić. Na tym polu świeccy mogą apostołować między podobnymi sobie. Tutaj uzupełniają świadectwo życia świadectwem słowa. Tutaj w środowisku pracy czy zawodu, studiów czy miejsca zamieszkania, rozrywki czy spotkań towarzyskich mają odpowiedniejszą sposobność wspomagania braci.

To posłannictwo Kościoła w świecie wypełniają świeccy przede wszystkim przez zgodność życia z wiarą, dzięki czemu stają się światłością świata; przez swoją rzetelność w każdym zajęciu, dzięki której pociągają wszystkich do umiłowania prawdy i dobra, a wreszcie do Chrystusa i Kościoła; przez miłość braterską, dzięki której biorąc udział w życiu, pracach, cierpieniach i dążnościach swych braci, powoli i niepostrzeżenie przygotowują serca wszystkich na działanie łaski zbawczej; przez ową pełną świadomość swojej roli w budowaniu społeczeństwa, dzięki której z chrześcijańską wielkodusznością starają się wypełniać swoje czynności domowe, społeczne i zawodowe. Tą drogą ich sposób postępowania przenika powoli środowisko, w którym żyją i pracują…” (Sobór Watykański II, Dekret o apostolstwie świeckich, 13).

Działalność obu tych stowarzyszeń przynosi wiele pożytków nie tylko naszej diecezji. Za oba winniśmy Panu Bogu dziękować. Dziękuję więc Asystentom, Zarządowi i wszystkim Członkiniom i Członkom AK i KSM-u razem z Seniorami za formację i prace apostolskie minionego roku oraz życzę wszelkiego Bożego błogosławieństwa. 

 

ZAKOŃCZENIE

Na koniec słowa poety:

„Niech ludy, co w wiecznym trapiły się boju,

Odetchną w braterstwie i zgodzie,

Niech rosną w tak zgodnej równości, w pokoju,

Jak rosną szuwary na wodzie,

Niech miłość i wolność opaszą tę ziemię,

Jak wiecznie zielone powoje,

Niech jeden Bóg będzie, cel jeden i plemię -

Przyjdź królestwo Twoje!” (Kornel Ujejski). Amen.