Będziecie moimi świadkami





Abp Stanisław Gądecki

Będziecie moimi świadkami. 80-lecie wyzwolenia obozu koncentracyjnego KL Dachau (Poznań, kościół pw. Zwiastowania Pańskiego - 29.03.2025)

 

Umiłowani Bracia i Siostry w Chrystusie,

Obecnie mija 80 lat od momentu wyzwolenia obozu koncentracyjnego KL Dachau. Jest to okazja do zastanowienia się nad tym miejscem, które było wzorem dla wszystkich innych obozów hitlerowskich w Europie. 

1.       Po nominacji Adolfa Hitlera na kanclerza Rzeszy - dnia 30 stycznia 1933 r. - narodowi socjaliści, stosując środki terroru, w ciągu kilku tygodni ustanowili w Trzeciej Rzeszy dyktaturę. Kluczową rolę w tym procesie miało odegrać prześladowanie i usuwanie opozycji. W celu przeprowadzenia masowych zatrzymań przeciwników politycznych na terenie całych Niemiec zaczęto tworzyć obozy koncentracyjne, w tym również w Dachau (22 marca 1933 r.), który to obóz powstał na terenie zamkniętej fabryki prochu i amunicji.

a.       KL Dachau

Obóz ten stał się znaczącym etapem historii cierpienia w Europie w czasie II wojny światowej. Miejsce to zaludnili więźniowie ze wszystkich krajów podbitej Europy. Z ok. 250 tysięcy uwięzionych tam osób, 148 tysiące zostało zamordowanych. Była to wielka wspólnota cierpienia, ludzie z różnych narodów i grup społecznych.

W latach 1939-1945 miejsce to stało się centralnym ośrodkiem eksterminacji duchowieństwa w okupowanej Europie, ze szczególnym okrucieństwem męczeństwa duchowieństwa polskiego. Od początku wojny bowiem Niemcy prowadzili działalność zmierzającą do fizycznej eliminacji Kościoła katolickiego, w szczególności na ziemiach polskich włączonych w październiku 1939 r. do Niemiec.

W Dachau więziono łącznie 2720 duchownych, w tym 2579 księży wyznania rzymskokatolickiego (uwięziono też 109 ewangelików, 22 prawosławnych, 8 starokatolików i mariawitów oraz dwóch mułłów muzułmańskich). Kapłani z Polski stanowili najliczniejszą grupę 1780 więźniów. Byli oni najgorzej traktowanymi w obozie.  

15 września 1941 r. na Matkę Bożą Bolesną Niemcy zgromadzili na placu apelowym 800 polskich duchownych. Po przemówieniu zastępcy komendanta obozu Lagerführera Zilla,  obiecującego zachowanie „przywilejów” w zamian za wpisanie się na listę Volksdeutschów, żaden z polskich kapłanów nie poszedł na to. Za tę postawę odebrano Polakom przywileje, m.in. prawo wstępu do kaplicy, musieli oddać brewiarze, książki do nabożeństwa i powrócić do codziennej pracy fizycznej. Wieść ta, gdy dotarła do pozostałych współwięźniów i wzbudziła ogromny szacunek do polskich duchownych.

Polskim księżom mówiono: „Jesteście w Dachau, gdzie najmłodszy rekrut będzie waszym przełożonym. Stąd się nie wychodzi. Jedynym wyjściem jest komin krematorium. Żydzi będą żyli miesiąc, polskie klechy dwa miesiące”. W momencie wejścia na teren obozu słyszeli oni: „Ihr seid ehrlos, wehrlos und rechtlos. Ihr habt hier zu arbeiten oder zu verrecken!” (Jesteście pozbawieni honoru, bezsilni i wyjęci spod prawa. Tu musicie pracować albo zdechnąć!). Istotnie, z liczby 1780 polskich kapłanów - zamordowano ich tam 868. Była to prawdziwa kapłańska Golgota Zachodu. Prawdziwa szkoła męczenników.

A nie są to bynajmniej wszystkie straty duchowieństwa polskiego w czasie II wojny światowej. Ogółem straty Kościoła katolickiego w Polsce w tym czasie wynoszą 2801 osób duchownych (w tym 6 biskupów, 1863 kapłanów diecezjalnych i 63 kleryków oraz 289 kapłanów zakonnych, 86 kleryków i 205 braci i 289 zakonnic). Stanowiło to 28 % ówczesnego stanu polskiego duchowieństwa. Niestety, w polskiej świadomości zbiorowej nie ma wiedzy o tym, iż - spośród wszystkich grup zawodowych w kraju - to właśnie polskie duchowieństwo poniosło w czasie II wojny światowej największe procentowe straty. Dlatego też - na zewnętrznej ścianie kaplicy „Śmiertelnego Lęku Pana Jezusa” w Dachau - umieszczono napis: „Tu w Dachau, co trzeci zamęczony był Polakiem, co drugi z więzionych tu księży polskich złożył ofiarę życia”.

Umieszczenie w jednym baraku księży z polskich diecezji, profesorów, alumnów nawet w tak trudnych warunkach dawało jakieś poczucie bezpieczeństwa. Także dzięki temu nie zatracili oni swego człowieczeństwa i kapłaństwa, i pozostali do końca wierni Bogu i Ojczyźnie. „W bezmiarze otaczającego okrucieństwa wykształcił się jakiś szalony heroizm służby drugiemu, nieustający hart woli, rezygnacja z tego, co w życiu uznawało się dotąd za ważne. Rodziło się pragnienie, aby z ofiar dźwignął się nowy świat, świat miłości i dobroci” – mówił ks. Konrad Szwedy, więzień KL Dachau.

Mimo zakazów, kapłani organizowali ukryte życie duchowe. Czyniono to w tajemnicy, bo gdyby któryś z księży odważył się publicznie uczynić znak krzyża św., wtedy blokowy czy izbowy miał prawo zbić go i skopać do utraty przytomności. Za pośrednictwem komand wyjazdowych, pracujących w Monachium, księża postarali się o komunikanty; od 1942 r. były one przemycane w bochenkach chleba, w paczkach od rodzin. Umożliwiło to na potajemnie odprawianie Mszy świętych. Dwa taborety ustawione między łóżkami, przykryte chusteczkami stanowiły ołtarz, zwykła szklanka służyły za kielich z pateną. Ksiądz Leon Stępniak wspominał: „Mieliśmy też swój kielich, który teraz znajduje się w Muzeum Watykańskim. Wstawaliśmy wcześnie rano, w naszych izbach jeszcze przed zbudzeniem całego obozu odprawialiśmy Msze św. Ponieważ obowiązywało zaciemnienie, nikt o tym nie wiedział”.  

b.       wyzwolenie obozu

Gdy nadchodził koniec wojny, komendant obozu w Dachau zwrócił się do naczelnych władz Gestapo w Berlinie z zapytaniem, czy nie lepiej oddać obóz w ręce aliantów. Odpowiedź brzmiała: żaden żywy więzień nie może dostać się w ręce wroga. Reszta, która nie została ewakuowana z obozu, winna być rozstrzelana w niedzielę o godzinie 21.00. Do więźniów dotarła wieść, że Heinrich Himmler 14 kwietnia 1945 r. wydał rozkaz zniszczenia obozów Buchenwald i Dachau: „O oddaniu nie może być mowy. Obóz należy natychmiast ewakuować. Żaden więzień nie może dostać się żywy w ręce nieprzyjaciela”. Jak wynikało z późniejszych zeznań m.in. Rapportführera Franza Bötgera, w Dachau więźniowie mieli być wymordowani i spaleni z całym obozem 29 kwietnia 1945 r. o godz. 21.00.

Aby temu zapobiec, więźniowie z komanda ogrodniczego wysłali w sobotę trzech swoich delegatów do amerykańskiego dowództwa, informując je o zamiarach SS-manów. Dowództwo amerykańskie - które miało zamiar zająć Dachau w poniedziałek, a najpóźniej we wtorek - zdecydowało się uczynić to szybciej. I tak to - dnia 29 kwietnia 1945 roku o godz. 17.25 - obóz został wyzwolony przez żołnierzy z 7 armii Patrona. Wyzwoleni księża uznali to za cud. Tydzień wcześniej - dnia 22 kwietnia 1945 roku – złożyli ślubowanie, że ci którzy przeżyją obóz, będą pielgrzymować do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu w podzięce za wybawienie i temu ślubowaniu pozostali do końca wierni.

Kilka minut przed godziną 17.00 - w niedużej odległości od KL Dachau - na bocznicy kolejowej niewielki (większość więźniów w swoich relacjach podaje liczbę około 11 do 13 żołnierzy) patrol armii amerykańskiej natknął się na 40 wagonów kolejowych wypełnionych kilkoma tysiącami ciał więźniów zabitych i zmarłych z głodu. W przepełnionych blokach żywi spali obok umierających. William Quinn, oficer 7. Armii Amerykańskiej, po wyzwoleniu obozu napisał: „Oddziały nasze zastały tam widoki, jęki i fetor tak straszne, że aż nie do uwierzenia, okrucieństwa tak ogromne, że aż niepojęte dla normalnego umysłu. W chwili gdy to piszemy, dowód jednej z największych zbrodni przeciw ludzkości leży przy krematorium, wzdłuż bloków, rozklekotanych wozów i wzdłuż nasypu drogi prowadzącej do obozu Dachau. Dachau i śmierć są synonimami”. Wyzwolenie obozu nastąpiło niespodziewanie. Niemcy nie zdążyli go zniszczyć. Trzydzieści trzy tysiące więźniów zostało uratowanych.

Idąc wzdłuż torów kolejowych, żołnierze amerykańscy dotarli do obozu. Pierwszy raz w życiu zobaczyli, co to jest obóz koncentracyjny. Po tym odkryciu - większość z ok. 130 esesmanów, którzy pozostali w obozie i niektórzy więźniowie funkcyjni - zostali przez wojska amerykańskie lub samych więźniów natychmiast zabici. Część esesmanów próbowała ukryć się w obozowych ubraniach między więźniami. Wyłapano ich. Więźniowie i żołnierze dokonywali samosądów.

Polscy księża byli temu przeciwni. Wyraził to w swoim pamiętniku ks. Adam Kozłowiecki: „Niektórzy rzucili się na wieże do rozbrajania poddających się i nie stawiających oporu esesmanów. Opowiadał mi ks. Nowicki, który obserwował te sceny, że bito, kopano i szarpano stojących z podniesionymi rękami esesmanów. Nie! Stanowczo jestem przeciwny takiemu traktowaniu. Z radością stwierdzam, że takie uczucia podzielają prawie wszyscy. Ktoś zarzucał nam, że jesteśmy zbyt czuli i łatwo zapominamy o tym, czego nasz naród od tych zbirów zaznał. […] Żądamy sprawiedliwości, a nie bestialskiej zemsty”.

Ten sam oficer U.S. Army - w sprawozdaniu z wyzwolenia obozu - pisał dalej następujące słowa: „Dachau, 1933-1945, pozostanie na zawsze jako jeden z najstraszliwszych w historii symboli barbarzyństwa. [...] Za tymi słowami kryją się godziny i lata życia w tych warunkach,  biografie młodych i dojrzałych kapłanów, kapłanów poddanych zwątpieniu i tych, co byli ostoją wiary dla innych. Podstawowym narzędziem pogardy dla człowieka jest ogołocenie, odarcie go ze wszystkiego. Znamy ten gest bardzo dokładnie jako poprzedzający ukrzyżowanie Chrystusa. W Dachau zabierano więźniom wszystko, ale oprócz rzeczy materialnych, zabierano im także imię, honor, poczucie wartości. Rodzaj prac, jakie wykonywali polscy kapłani dobitnie świadczył o pogardzie hitlerowskich oprawców. Tym, co szczególnie musiało sprawiać cierpienie, była próba zabrania tym księżom Boga. Nie wolno było im odprawiać Mszy świętej, odmawiać brewiarza, modlić się i mieć przy sobie jakiegokolwiek przedmiotu kultu religijnego. Zakazano także posługi duchowej umierającym więźniom”.

Wieczorem w dniu wyzwolenia księża polscy odprawili w kaplicy bloku 26 (do którego zostali przeniesieni w marcu 1945 r.) nabożeństwo. Wzięło w nim udział dziesięć tysięcy polskich więźniów. 3 maja 1945 r. odbyły się - przygotowane przez Polaków - uroczystości dziękczynne. Na placu apelowym ustawiono wielki krzyż, otoczony siedmioma masztami z flagami narodowymi. Na ołtarzu umieszczono namalowany przez ks. Władysława Sarnika obraz Matki Bożej Królowej Polski. Wieczorem 4 maja na placu odprawiono Mszę św. żałobną za więźniów zmarłych w obozie.

Wyzwolenie 29 kwietnia 1945 r. niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Dachau było nieoczekiwane i wręcz cudowne. Polscy kapłani przypisywali je nadzwyczajnej interwencji Bożej poprzez wstawiennictwo św. Józefa. Rocznica wyzwolenia Dachau stała się Dniem Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego podczas II wojny światowej.

c.       heroizm kapłanów

Heroiczność polskiego duchowieństwa, zakonników i sióstr zakonnych oraz świeckich katolików, więźniów obozów i innych miejsc zagłady, ukazały procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne ojca Maksymiliana Kolbego, biskupa Michała Kozala, 11 sióstr nazaretanek z Nowogródka, księdza Stefana Frelichowskiego, 108 męczenników niemieckiego nazizmu. Ich wyniesienie na ołtarze stały się upamiętnieniem ich męczeństwo.

Z tego ogromnego tłumu więźniów wyłaniają się kontury świetlistych postaci błogosławionych. W pierwszej grupie męczenników II wojny światowej jest to grono 44 polskich księży ogłoszonych już błogosławionymi (13.05.1999). W drugiej grupie - której proces się aktualnie toczy, znajduje się 20 następnych.

A nie są to bynajmniej jedyni męczennicy Dachau wyniesieni na ołtarze. Któż nie zna błogosławionego księdza Georga Häfnera z Wűrtzburga, błogosławionego księdza Karla Meisnera z diecezji Münster, holenderskiego karmelitę błogosławionego Titusa Brandsma. Na tym miejscu, w którym Bóg - przez heroiczne czyny swoich świadków - potwierdził miarę wyznaczoną złu. Zrodziło się jaśniejące blaskiem dobro Kościoła.

d.       misterium iniquitatis      

Teren obozu Dachau stwarza okazję  do medytacji nad przyczyną misterium iniquitatis, tajemnicy niegodziwości, o czym tak pisał św. Jan Paweł II: „Skoro człowiek sam, bez Boga, może stanowić o tym, co jest dobre, a co złe, może też zdecydować, że pewna grupa ludzi powinna być unicestwiona. […] Chodziło tu zazwyczaj o eliminację w wymiarze fizycznym, ale czasem także moralnym: mniej lub bardziej drastycznie osoba była pozbawiana przysługujących jej praw. […] Dlaczego się to wszystko dzieje? Jaki jest korzeń tych ideologii po oświeceniowych? Odpowiedź jest jednoznaczna i prosta: dzieje się to po prostu dlatego, że odrzucono Boga jako Stwórcę, a przez to jako źródło stanowienia o tym, co dobre, a co złe. Odrzucono to, co najgłębiej stanowi o człowieczeństwie, czyli pojęcie ‘natury ludzkiej’ jako ‘rzeczywistości’, zastępując ją ‘wytworem myślenia’ dowolnie kształtowanym i dowolnie zmienianym według okoliczności” (Pamięć i tożsamość). Tak, to miejsce niemieckiej i polskiej historii namacalnie przestrzega nas przed tym, do czego zdolny jest człowiek wychowany w duchu sprzeciwu wobec Stwórcy, pragnący zapanować nad światem.

Wyzwolenie tego obozu uzmysławia nam, że istnieje „miara wyznaczona złu”. Z pozoru zdawać by się mogło, że to zło, które programowo przekreślało obecność krzyża, było mocniejsze. Jeśli jednak popatrzymy nieco wnikliwiej na dzieje ludów i narodów, które przeszły przez próbę systemów totalitarnych i prześladowań za wiarę, to odkryjemy w tych dziejach wyraźną, obecność zwycięskiego krzyża Chrystusa. To zło - choć po ludzku tak potężne, wydające się złem absolutnym, zdolnym zniszczyć do cna, poddać człowieka i naród bezbrzeżnej rozpaczy - ma jednak swoją granicę poza którą traci moc. Tą granicą jest tajemnica odkupienia, ostateczne zwycięstwo Boga nad złem. Zwycięstwo, którego miarą jest krzyż i zmartwychwstanie.

2.       W tym kontekście warto zacytować „Zapiski więzienne” kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pod datą 25 września 1953 roku aresztowany przez władze komunistyczne prymas pisał: „Lękałem się, że już nie będę miał udziału w tym zaszczycie, którego doznali wszyscy moi koledzy z ławy seminaryjnej. Wszyscy oni przeszli przez obozy koncentracyjne i więzienia. Większość z nich oddała tam swe życie; kilku wróciło w stanie inwalidztwa, jeden umarł po odbyciu więzienia polskiego. W ten sposób wypełniła się w części zapowiedź, którą w roku 1920 na wiosnę dał nam profesor liturgiki i dyrektor Seminarium Niższego we Włocławku, ksiądz Antoni Bogdański. Niezapomniany ten człowiek podczas pewnego wykładu liturgii powiedział: ‘Przyjdzie czas, gdy przejdziecie przez takie udręki, o jakich człowiek naszego wieku nawet myśleć nie umie. Wielu kapłanom wbijać będą gwoździe w tonsury, wielu z nich przejdzie przez więzienie’”.

Tajemnica odkupienia jest również odpowiedzią na zło naszych czasów. Na to zło, które dzisiaj rozgrywa się na Ukrainie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce. Odpowiedzią na roszczenia tych, którzy faktycznie odrzucają Boga, chociaż nieraz wykorzystując Jego imię do swoich zbrodni. Na mechanizm zła, którego nie da się wykorzenić przez zwykłe pakty, przymierza i kompromisy. Owszem, bez odwołania się do prawdy o Bogu i prawdy o człowieku nie można osiągnąć autentycznego pokoju. Na dramatycznym tle naszych czasów tym, którzy są poddawani programowemu oddziaływaniu zła, nie pozostaje nikt inny i nic innego poza Chrystusem i krzyżem jako rękojmią zwycięstwa.

„Prawdziwy, istotny pokój wypływa raczej z miłości aniżeli sprawiedliwości, gdyż sprawiedliwość usuwa raczej wszystko, co pokojowi stoi na przeszkodzie, więc szkody, więc krzywdy, podczas kiedy pokój jest właściwie wynikiem miłości” (Gaudium et spes, 78).

Słusznie więc pisze tuż po wyzwoleniu ks. Ludwik Bujasz więzień Dachau: ludzkość winna nareszcie poznać swoje błędy i wejść na drogę pokoju, ucząc się, że istnieją dwa najważniejsze przykazania: kochać Boga i kochać bliźniego. Bez praktykowania tych dwóch zginie cała ludzkość i próżna będzie cała praca nad pokojem (por. Ks. Ludwik Bujasz, Dachau, Łódź 1946, s. 5).

ZAKOŃCZENIE

Za Cyprianem Kamilem Norwidem można powtórzyć: „Cała tajemnica postępu ludzkości zależy na tym, aby coraz więcej stanowczo, przez wcielanie dobra i rozjaśnienie prawd, broń największa, jedyna, ostateczna — to jest męczeństwo, uniepotrzebniało się na ziemi...” (C.K. Norwid, Promethidion).

W związku z tym chcemy złożyć hołd wszystkim tym, którzy giną współcześnie jako ofiary nienawiści i wrogości, o chrześcijanach dzisiaj najbardziej prześladowanych na świecie, ale również o prześladowanych wyznawcach innych religii.

Chcemy zebrać ich głosy i złączyć z naszymi w jednym wspólnym wołaniu, powtarzając słowa św. Jana Pawła z jego wstrząsającej homilii wypowiedzianej w niemieckim obozie zagłady Auschwitz w 1979 roku: „dlatego proszę wszystkich, którzy mnie słuchają, ażeby skupili się, ażeby skupili wszystkie siły w trosce o człowieka. Tych zaś którzy słuchają mnie z wiarą w Jezusa Chrystusa, proszę, ażeby skupili się w modlitwie o pokój i pojednanie. Moi drodzy bracia i siostry, nie mam już nic więcej do powiedzenia. Przychodzą mi tylko na myśl słowa Suplikacji: Święty Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny!... Od powietrza, głodu, ognia i wojny ...i wojny, wybaw nas, Panie!” Amen.