80. rocznica mordu katyńskiego





Abp Stanisław Gądecki. 80. rocznica mordu katyńskiego i 30-lecie Stowarzyszenia „Katyń”. Poświęcenie płaskorzeźby Matki Bożej Katyńskiej, Poznań, kościół pw. św. Jana Kantego, 20.09.2019

 

Podczas dzisiejszej Eucharystii modlimy się za ofiary mordu katyńskiego sprzed 80 lat, a jednocześnie wspominamy 30 lat istnienia stowarzyszenia „Katyń”, które zabiega o pamięć o tamtym tragicznym wydarzeniu.

 

1. Historia mordu

Odwołując się do istniejących opracowań (75 lat temu ujawniona została Zbrodnia Katyńska. dzieje.pl), chciałbym najpierw przypomnieć garść podstawowych faktów dotyczących mordu katyńskiego.

Po sowieckiej agresji na Polskę (dnia 17 września 1939 roku) w niewoli sowieckiej znalazło się około 250 tys. polskich jeńców, w tym ponad 10 tys. oficerów.

a. Już dwa dni później (19 września) Ławrientij Beria powołał Zarząd ds. Jeńców Wojennych i Internowanych przy NKWD oraz nakazał utworzenie sieci obozów.

Na początku października 1939 roku władze sowieckie zaczęły zwalniać część jeńców szeregowców. W tym samym czasie podjęto decyzję o utworzeniu dwóch „obozów oficerskich” (w Starobielsku i Kozielsku) oraz obozu w Ostaszkowie, przeznaczonego dla funkcjonariuszy policji, KOP i więziennictwa.

Pod koniec lutego 1940 roku we wspomnianych obozach więziono 6192 policjantów i funkcjonariuszy wyżej wymienionych służb oraz 8376 oficerów. Wśród uwięzionych znajdowała się także duża grupa oficerów rezerwy, powołanych do wojska w chwili wybuchu wojny. Większość z nich reprezentowała polską inteligencję (lekarze, prawnicy, nauczyciele szkolni i akademiccy, inżynierowie, literaci, dziennikarze, działacze polityczni, urzędnicy państwowi i samorządowi, ziemianie). Obok nich w obozach znaleźli się również kapelani katoliccy, prawosławni, protestanccy oraz wyznania mojżeszowego.

b. Decyzja o wymordowaniu polskich jeńców wojennych z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz Polaków przetrzymywanych w więzieniach NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej zapadła na najwyższym szczeblu władz sowieckich. Podjęło ją dnia 5 marca 1940 roku Biuro Polityczne KC WKP(b) na podstawie pisma, które ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria skierował do Stalina. Szef NKWD, twierdząc w nim, że wszyscy wymienieni Polacy „są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej”, wnioskował o rozpatrzenie ich spraw w trybie specjalnym, „z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie”. Dodawał, że sprawy należy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.

Powyższe wnioski przedstawione przez Berię zostały w całości przyjęte, a na jego piśmie znalazły się aprobujące podpisy Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa, Mikojana, a także ręczna notatka: „Kalinin – za Kaganowicza” (Michaił Kalinin za Łazara Kaganowicza).

Po trwających miesiąc przygotowaniach – dnia 3 kwietnia 1940 roku – rozpoczęto likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Przez następnych sześć tygodni Polacy byli wywożeni z obozów grupami do miejsc kaźni. Łącznie zamordowano 14 587 osób.

Na mocy decyzji z dnia 5 marca 1940 roku wymordowano również około 7300 Polaków przebywających w różnych więzieniach na terenach włączonych do Związku Sowieckiego: na Ukrainie (3435 osób), na Białorusi (ok. 3,8 tys.). Większość z nich stanowili aresztowani działacze konspiracyjnych organizacji, oficerowie niezmobilizowani we wrześniu 1939 roku, urzędnicy państwowi i samorządowi oraz „element społecznie niebezpieczny” z punktu widzenia władz sowieckich.

Spośród jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa ocalała grupa 448 osób (według innych źródeł 395). Byli to ci, których przewieziono do utworzonego przez NKWD obozu przejściowego w Pawliszczew Borze, a następnie przetransportowano do Griazowca.

W czasie, gdy NKWD mordowało polskich jeńców i więźniów, ich rodziny stały się ofiarami masowej deportacji w głąb ZSRS. Zesłano wówczas łącznie około 61 tys. osób, głównie do Kazachstanu.

c. Informację o odkryciu masowych grobów w Katyniu Niemcy podali dnia 13 kwietnia 1943 roku (jest to dzisiaj symboliczna rocznica tej zbrodni).

W odpowiedzi  – 15 kwietnia 1943 roku – Sowieckie Biuro Informacyjne ogłosiło, że polscy jeńcy byli zatrudnieni na robotach budowlanych na zachód od Smoleńska i „wpadli w ręce niemieckich katów faszystowskich w lecie 1941 roku, po wycofaniu się wojsk sowieckich z rejonu Smoleńska”. Komunikat stwierdzał: „Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to teraz widać jasno, przez nich samych”.

Tego samego dnia rząd RP na uchodźstwie polecił swojemu przedstawicielowi w Szwajcarii zwrócić się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o powołanie komisji do zbadania odkrytych grobów.

Dnia 17 kwietnia 1943 roku strona polska złożyła w tej sprawie oficjalną notę w Genewie, dowiadując się jednocześnie, iż wcześniej również Niemcy zwrócili się do MCK o wszczęcie dochodzenia. Działania władz niemieckich zmierzające do sprowokowania konfliktu pomiędzy aliantami miały wywołać wrażenie, że postępowania Berlina i polskiego rządu są ze sobą koordynowane.

Joseph Goebbels zanotował w swoim dzienniku: „Sprawa Katynia przeradza się w gigantyczną polityczną aferę, która może mieć szerokie reperkusje. Wykorzystujemy ją wszelkimi możliwymi sposobami”.

d. Ujawnienie zbrodni przez Niemców posłużyło Sowietom za pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem polskim w Londynie. Był to pierwszy krok sowieckiego dyktatora w kierunku stworzenia własnej marionetkowej ekipy do rządzenia Polską.

Niestety w sprawie katyńskiej Polacy nie uzyskali wsparcia ze strony przywódców mocarstw zachodnich, którzy w imię trwałości sojuszu ze Stalinem okazywali mu pomoc w ukrywaniu prawdy o tej zbrodni.

Wobec zablokowania przez Sowietów przeprowadzenia śledztwa w sprawie katyńskiej przez MCK, Niemcy zorganizowali swoje własne dochodzenie. Po zakończeniu prac eksperci jednomyślnie podpisali sprawozdanie, w którym stwierdzali, iż egzekucje na polskich jeńcach wykonano w marcu i kwietniu 1940 roku.

Po zajęciu Smoleńska przez Armię Czerwoną (pod koniec września 1943 roku) władze sowieckie powołały specjalną komisję do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie Katynia pod przewodnictwem prof. dr. Nikołaja Burdenki. Dnia 24 stycznia 1944 roku wspomniana komisja ogłosiła, że zbrodni na Polakach dokonali Niemcy między wrześniem a grudniem 1941 roku.

Dr Witold Wasilewski – oceniając istotny charakter zbrodni katyńskiej – napisał: „Skala represji i zbiorowy profil ofiar, motywy podjęcia decyzji i sposób jej przeprowadzenia – kwalifikują ją do uznania za zbrodnię ludobójstwa. […] w którym nie konkretne i udowodnione w przewodzie sądowym czyny decydują o śmierci, lecz przynależność do grupy narodowej, etnicznej, rasowej, religijnej, politycznej lub społecznej” (W. Wasilewski, Katyń 1940 – sowieckie ludobójstwo na Polakach, Biuletyn IPN, Nr 1-2 [72-73] 2007). (PAP – 13.11.2016).

 

2. Katastrofa smoleńska

Sprawa katyńska nie została bynajmniej zamknięta wraz z końcem II wojny światowej. W jej rocznicę do Katynia wybrała się delegacja państwowa, której śmierć w Smoleńsku pomnożyła w jakimś sensie ofiary Katynia.

Śmierć członków tej delegacji nabiera jeszcze większej wymowy ze względu na to, że słowa, które miały tam zostać powiedziane przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, były wezwaniem do ostatecznego wyjaśnienia mordu katyńskiego oraz do zgody między Polakami i Rosjanami: „Katyń stał się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruł relacje między Polakami i Rosjanami. Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie w pełni zagoić i zabliźnić. Jesteśmy już na tej drodze. My, Polacy, doceniamy działania Rosjan z ostatnich lat. Tą drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się na niej ani nie cofając.

Wszystkie okoliczności zbrodni katyńskiej muszą zostać do końca zbadane i wyjaśnione. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, by ujawnione zostały wszystkie dokumenty dotyczące tej zbrodni. Aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej. Domagamy się tych działań przede wszystkim ze względu na pamięć ofiar i szacunek dla cierpienia ich rodzin. Ale domagamy się ich także w imię wspólnych wartości, które muszą tworzyć fundament zaufania i partnerstwa pomiędzy sąsiednimi narodami w całej Europie”.

 

3. Stowarzyszenie „Katyń”

Trzecią sprawą jest stowarzyszenie „Katyń”. Jego powstanie zawdzięczamy pragnieniu zachowania pamięci o ofiarach katyńskiej zbrodni. W tym samym – niewygłoszonym przemówieniu katyńskim – prezydent Kaczyński pisał: „Ukrywanie prawdy o Katyniu – efekt decyzji tych, którzy do zbrodni doprowadzili – stało się jednym z fundamentów polityki komunistów w powojennej Polsce: założycielskim kłamstwem PRL. Był to czas, kiedy za pamięć i prawdę o Katyniu płaciło się wysoką cenę. Jednak bliscy pomordowanych i inni odważni ludzie trwali wiernie przy tej pamięci, bronili jej i przekazywali kolejnym pokoleniom Polaków. Przenieśli ją przez czas komunistycznych rządów i powierzyli rodakom wolnej, niepodległej Polsce. Dlatego im wszystkim, a zwłaszcza Rodzinom Katyńskim, jesteśmy winni szacunek i wdzięczność. W imieniu Rzeczypospolitej składam najgłębsze podziękowanie za to, że broniąc pamięci o swoich bliskich, ocaliliście Państwo jakże ważny wymiar naszej polskiej świadomości i tożsamości”.

To jest racja istnienia stowarzyszenia „Katyń”, które pragnie utrwalić pamięć o tragicznych losach obywateli polskich internowanych po agresji niemieckiej i sowieckiej na Polskę we wrześniu 1939 roku. Chce występować w sprawach związanych z upamiętnieniem miejsc męczeństwa. Domaga się zadośćuczynienia, w tym dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, dla ich żon i dzieci, które w wyniku dokonanej przez władze sowieckiej zbrodni straciły swoich najbliższych; udzielania pomocy materialnej i niematerialnej, kwalifikującym się do niej członkom zwyczajnym stowarzyszenia; udzielanie pomocy materialnej i edukacyjnej dzieciom osieroconym lub chorym należących do rodzin kombatanckich.

 

Zakończenie

Nie można budować pokojowej przyszłości bez pamięci o przeszłości. Papież Franciszek mówił na Wawelu, że można pamiętać, aby nienawidzić, ale można też pamiętać, aby kochać. Trzeba krzewić kulturę odpowiedzialności, pamięci i bliskości oraz ustanowienie przymierza przeciwko obojętności.

Odpowiedzialność oznacza nie tylko analizę przyczyn przemocy i odrzucenie jej pokrętnej logiki, ale także gotowość do reagowania na te zjawiska. W przemówieniu do uczestników międzynarodowej konferencji na temat odpowiedzialności państw papież zaznaczył, że chodzi nie tylko o walkę z nienawiścią, ale także z obojętnością. „Niestrudzenie będę powtarzał, że obojętność jest wirusem, który groźnie infekuje nasze czasy, czasy, w których jesteśmy coraz bardziej połączeni z innymi, ale coraz mniej wrażliwi na innych. Jednak zglobalizowany kontekst powinien pomóc nam zrozumieć, że nikt z nas nie jest wyspą i nikt nie będzie miał pokojowej przyszłości bez godnej przyszłości dla wszystkich”.

Franciszek wskazał, że w obliczu wirusa obojętności konieczne jest kultywowanie żywej pamięci, pamięci całym sobą, całej przeszłości, a nie tylko tego, co się nam podoba. Pamięć jest kluczem do uzyskania dostępu do przyszłości, a naszym obowiązkiem jest godne przekazanie jej młodym pokoleniom.

Aby budować tę wspólną historię, potrzebna jest wspólna pamięć, żywa i ufna, która nie byłaby uwięziona w urazach, ale chociaż przeszła przez całą noc bólu, to otworzyła się na nadzieję nowej jutrzenki. „Kościół pragnie wyciągnąć rękę, pragnie pamiętać i iść razem. Na tej drodze Kościół, który potępia każde prześladowanie jakichkolwiek ludzi, […] ubolewa nad wszelkimi aktami nienawiści, prześladowań, jakie miały miejsce w jakimkolwiek czasie”.