Abp Gądecki: Surrexit Christus, spes mea

Abp Stanisław Gądecki

Surrexit Christus, spes mea. Wigilia Paschalna (Katedra Poznańska – 31.03/1.04.2018). 

Fotoreportaż

Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem,
a oświecona jasnością Króla wieków,
poczuj, że wolna jesteś
od mroku, co świat okrywa!
(Exsultet)

 

Po tragicznej nocy Wielkiego Piątku, kiedy to „królestwo ciemności” zdawało się zwyciężyć Tego, który jest „światłością świata”, po głębokiej ciszy Wielkiej Soboty, kiedy Chrystus, dopełniwszy swego dzieła na ziemi, zaniósł swoje orędzie życia w otchłanie śmierci, oto nadchodzi nareszcie noc poprzedzająca „dzień trzeci”, w którym – według Pisma – Chrystus powstał z martwych, jak sam to wielokrotnie zapowiedział.

 

„O, zaiste błogosławiona noc, jedyna, która była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa” (Exultet). Ta przenajświętszą noc wzywa nas dzisiaj do rozważenia trzech spraw: zmartwychwstania Chrystusa, zmartwychwstania chrześcijanina i odrodzenia Polski.

 

1.         WIARA W ZMARTWYCHWSTANIE

 

Skąd się wzięła wiara w zmartwychwstanie, skoro nikt w nocy nie był naocznym świadkiem powstania Pana z grobu? Skoro nie było dziennikarzy i nie było kamer. Skoro żaden Ewangelista nie opisuje samej chwili zmartwychwstania Pańskiego. Skoro nikt nie widział tego, jak ono wyglądało w sensie fizycznym. Ta wiara zrodziła się z dwojakiego źródła; najpierw ze spotkań z pustym grobem, a następnie – ze spotkań z Chrystusem Zmartwychwstałym.

 

a.         o zmartwychwstaniu przed zmartwychwstaniem

 

Najpierw trzeba zauważyć, że zmartwychwstanie było stopniowo zapowiadane przez samego Jezusa w trakcie Jego publicznej działalności na długo przed jego faktycznym wydarzeniem się. Wielekroć Jezus mówił wyraźnie o tym, że będzie wiele cierpiał, zostanie zabity i zmartwychwstanie. Po wyznaniu Piotra w pobliżu Cezarei Filipowej – Jezus „zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa” (Mk 8,31-32). Po przemienieniu, „gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych” (Mk 9,9). Zapowiedź Jezusowego zmartwychwstania wprawiła uczniów w zakłopotanie, tę myśl w świecie żydowskim wiązano bowiem z powrotem Eliasza (Mk 9,11). Po uzdrowieniu opętanego epileptyka, kiedy niemal potajemnie wędrowali drogami Galilei, Jezus znowu podjął tę samą zapowiedź: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać” (Mk 9,31-32). Po niej następuje trzecia zapowiedź: „Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie” (Mk 10,33-34). Wszystko to – zgodnie z planem Bożym – musiało nastąpić. 

 

Poza słownymi zapowiedziami, także pewne czyny Jezusa w okresie przedpaschalnym ukazywały Jego władzę nad życiem i śmiercią oraz świadomość tej władzy. Taka była wymowa wskrzeszenia córki Jaira (Mk 5,39-42), młodzieńca z Nain (Łk 7,12-15), a nade wszystko Łazarza (J 11,42-44), które jest przedstawione jako zapowiedź zmartwychwstania Jezusa. Słowa skierowane do Marty podczas tego ostatniego wydarzenia są odbiciem świadomości Jezusa, jako Panem życia i śmierci: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25-26). Wszystkie te słowa i wydarzenia w okresie przedpaschalnym zapowiadają nadejście zmartwychwstania (por. Jan Paweł II, Katecheza – Jezus Chrystus, 1.2.1989).

 

b.         spotkania z „pustym grobem”

 

Pierwszym wydarzeniem popaschalnym, wobec którego stajemy był „pusty grób”. Bez wątpienia sam grób jako taki nie był jeszcze wystarczającym dowodem zmartwychwstania. Nieobecność ciała Chrystusa w grobie, w którym zostało ono złożone, dałaby się wytłumaczyć inaczej; tak właśnie przez chwilę myślała Maria Magdaleny, gdy widząc pusty grób przypuszczała, że ktoś zabrał ciało Jezusa (por. J 20,13). Ponadto Sanhedryn usiłował rozpowszechniać pogłoskę, że – gdy żołnierze spali – uczniowie wykradli ciało Jezusa (por. Mt 28,12-15).

 

Mimo to odkrycie „pustego grobu” stało się pierwszym krokiem w kierunku uznania „faktu” zmartwychwstania jako prawdy, której nie można odrzucić. Stało się nim przede wszystkim dla trzech kobiet (Marii Magdaleny, Marii Jakubowej i Salome), które wczesnym rankiem poszły do grobu, by namaścić ciało Chrystusa. Idąc o świcie do grobu mówiły między sobą: „Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?” (Mk 16,3), a potem, już na miejscu ze zdumieniem stwierdziły, że „kamień był już odsunięty, a był bardzo duży” (Mk 16,4). Według Ewangelii Marka znalazły w grobie kogoś, kto przekazał im wiadomość o zmartwychwstaniu (Mk 16,5), one jednak przestraszyły się i, mimo zapewnień młodzieńca ubranego w białą szatę, „uciekły od grobu, ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach” (Mk 16,8). A jednak – mimo przerażenia – zaniosły wieść o zmartwychwstaniu, którego pierwszym znakiem był „pusty grób” i odsunięty kamień. W ten sposób kobiety stały się pierwszymi zwiastunami zmartwychwstania Chrystusa wobec Apostołów (Łk 24,10).

 

Wśród tych, którzy otrzymali wiadomość od Marii Magdaleny, byli Piotr i Jan (J 20,2-8). Udali się oni do grobu pełni wahania, tym bardziej, że Maria powiedziała im o zabraniu ciała (por. J 20,2). Kiedy przybyli, także oni znaleźli grób pusty. Ostatecznie uwierzyli, choć wcześniej byli pełni wątpliwości, gdyż: „Dotąd […] nie rozumieli jeszcze Pisma [które mówi], że On ma powstać z martwych” (J 20,9).

 

Jeśli „pusty grób” na pierwszy rzut oka zdumiewał, a nawet mógł budzić pewne podejrzenie, to stopniowe poznawanie tego faktu prowadziło do odkrycia prawdy zmartwychwstania. Pusty grób i odwalony kamień były pierwszą wieścią o tym, że śmierć została pokonana.

 

c.         spotkania ze Zmartwychwstałym Chrystusem

 

Drugim wydarzeniem popaschalnym były spotkania ze Zmartwychwstałym. Zmartwychwstały Jezus najpierw ukazał się niewiastom, które wiernie szły za Nim: „A oto Jezus stanął przed nimi [przed niewiastami, które spieszyły oznajmić wieść uczniom] i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą»„ (Mt 28,9-10).

 

Z kolei w scenie spotkania się z Marią Magdaleną (J 20,11-18) najpierw pojawia się trudność w rozpoznania Chrystusa: „Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?” Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”. Jezus rzekł do niej: „Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu!” (J 20,14-16).

 

Spotkanie Zmartwychwstałego z uczniami w drodze do Emaus (Łk 24,16) przyczynia się do rozpoznania Zmartwychwstałego dzięki czynności „łamania chleba”. Uczniowie ci nie tylko odzyskali oni wiarę w Chrystusa, ale byli również gotowi dawać świadectwo prawdzie o Jego zmartwychwstaniu.

 

Kolejne spotkanie uczniów ze Zmartwychwstałym miało miejsce pod nieobecność Tomasz – „gdy drzwi były zamknięte” (Łk 24,36-45; J 20,19-23). Podczas tego spotkania Jezus nie tylko pozwala im dotykać swoje stopy i ręce, ale spożywa smażoną rybę.  Drugie spotkanie uczniów – po ośmiu dniach, pod obecność Tomasza (J 20,24-2) – przynosi nie tylko ukazanie przebitych rąk i boku Jezusowego, utwierdzenie wiary Tomasza, ale ponadto nazwanie błogosławionymi przyszłych pokoleń chrześcijan, którzy nie widzieli Zmartwychwstałego, a mimo to uwierzą w Jego zmartwychwstanie.

 

Następnie spotkanie jedenastu uczniów na górze w Galilei (Mt 28,16-20), gdzie otrzymali od Zmartwychwstałego zadanie misyjne.

 

Spotkanie podczas śniadania na Morzu Tyberiadzkim – z Piotrem, Tomaszem, Natanaelem, Zebedeusz i dwoma innymi uczniami (J 21,1-14) – prowadzi do rozpoznania Zmartwychwstałego słowami: „To jest Pan!” (J 21,7). Prowadzi też do zrozumienia tego, że to, co zdarzyło się w owych dniach paschalnych, włącza ich wszystkich – a zwłaszcza Piotra – w rozpoczęcie nowego etapu historii zbawienia, który się rozpoczął w ów wielkanocny poranek.

 

Do listy świadków zmartwychwstania dołączy w końcu sam apostoł Paweł: „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi” (1 Kor 15,3-8). Tylko w spotkaniu z Szawłem na drodze do Damaszku światło otaczające Zmartwychwstałego oślepia żarliwego prześladowcę chrześcijan i rzuca na ziemię przyszłego głosiciela Ewangelii (Dz 9,3-18).

 

Ze wszystkich tych spotkań wynika w sposób oczywisty, że zmartwychwstałe ciało było tym samym, które było umęczone i ukrzyżowane. Posiadało jednak nowe właściwości; było „uduchowione” [σωμα πνευματικον], nie podlegało już ograniczeniom, jakim podlega normalne, ludzkie ciało: Jezus wchodzi do Wieczernika, mimo drzwi zamkniętych, zjawiał się i znikał.

 

Na koniec tych spotkań Pan Jezus powierzył apostołom misję ewangelizacji świata: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20,21; por. Łk 22,44-53); (Jan Paweł II, Katechezy – Jezus Chrystus – 25.01.1989; 1.02.1989; 22.02.1989). Odtąd też Kościół stara się świadczyć, że zmartwychwstanie Chrystusa jest miejscem narodzin nowej, zmartwychwstałej ludzkości naznaczonej mesjańskimi darami pokoju i duchowej radości.

 

2.         NASZE ZMARTWYCHWSTANIE

 

Dzień zmartwychwstania Jezusa Chrystusa pozostaje:
dla umarłych – życiem,

dla grzeszników – odpuszczeniem,
dla świętych – chwałą
(św. Augustyn)

 

a.         Drugim tematem naszego dzisiejszego rozważania jest zmartwychpowstanie chrześcijanina. Ostatecznie zmartwychwstanie Chrystusa – przynosząc nam zbawienie – otwarło nam drogę do naszego duchowego zmartwychwstania już teraz w doczesności. Orędzie o zmartwychwstaniu Chrystusa stało się jednocześnie drogowskazem w życiu doczesnym człowieka. Człowiek wierzący nie ucieka bowiem od świata, ale nadaje mu wieczny, nieskończony, boski sens. „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze.., dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-2). Czego konkretnie – żyjąc na ziemi – mamy szukać tam „w górze”? Z pewnością serdecznego miłosierdzia, dobroci, pokory, cichości, cierpliwości, znoszenia jednych przez drugich, wybaczania sobie nawzajem, miłości, która jest więzią doskonałości (por. Kol 3,12-15). To nic innego jak praca duchowa nad sobą. To codzienne przechodzenie z nizin na wyżyny duchowe. Do tej pracy potrzebujemy koniecznie łaski Bożej. A właśnie zmartwychwstanie Chrystusa daje nam tę moc do przechodzenia z grzechu do cnoty, ze smutku do radości, ze śmierci do życia. Tu możemy zadać sobie pytanie, czy we mnie jest taka wola pracy nad sobą.

b.         Od najdawniejszych czasów – właśnie w Wigilię Paschalną – Kościół udziela w tym celu sakramentu Chrztu świętego katechumenom. Również dzisiejszej nocy 6 katechumenów zostanie zanurzonych w śmierci Chrystusa i razem z Nim powstanie z martwych do życia wiecznego. W tym uroczystym momencie pozdrawiam Was serdecznie – drogie katechumenki i katechumeni – którzy za chwilę przyjmiecie sakrament Chrztu, Bierzmowania i Komunię świętą. Na mocy Chrztu świętego, staniecie się członkami Kościoła, który – już w Abrahamie – ukazał się jako lud powołany do wiary i przeznaczony do tego, aby stać się błogosławieństwem dla wszystkich narodów ziemi (Rdz 12,1-3). Bądźcie wierni Chrystusowi, który Was wybrał i powierzcie Mu całe wasze przyszłe życie. Macie za sobą różne doświadczenia życiowe, dlatego łatwiej zrozumiecie, że dzisiejszy Chrzest jest dla Was oczywistym dowodem miłosierdzia Boga i darmowości łaski. Pozdrawiam wasze rodziny, przyjaciół oraz tych, którzy przygotowywali Was do przyjęcia tych sakramentów.

Podczas dzisiejszej liturgii wielkanocnej towarzyszą nam swoją modlitwą i śpiewem neokatechumeni z III wspólnoty neokatechumenalnej z parafii św. Wojciecha i III wspólnoty z parafii Zbawiciela, którzy z radością dziękują za otrzymane łaski Zmartwychwstałego Pana.

W tej niezwykłej Nocy – razem z wszystkim obecnymi w tej katedrze wiernymi – wszyscy odnowimy nasze przyrzeczenia chrzcielne. Ponowimy wyznanie wiary, które zostało wypowiedziane podczas naszego Chrztu przez naszych rodziców chrzestnych. W ich wierze zostaliśmy ochrzczeni, a teraz potwierdzimy to wyznanie my sami, jako ludzie dojrzali i świadomi dokonywanego wyboru.

3.         WSKRZESZENIE OJCZYZNY

Myśląc o zmartwychwstaniu Chrystusa i chrześcijanina, warto na koniec zwrócić naszą uwagę na temat wskrzeszenia ojczyzny. Na tegoroczny jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę dnia 11 listopada 1918 roku.

a.         Tego rodzaju jubileusz daje nam zazwyczaj okazję do wyrażenia naszej wdzięczności wielkim postaciom, które przyczyniły się do odrodzenia wolnej Polski: Ignacemu Paderewskiemu (1860-1941), Józefowi Piłsudskiemu (1867-1935), Romanowi Dmowskiemu (1864-1939), Wincentemu Witosowi (1874-1945), Wojciechowi Korfantemu (1873-1939), Ignacemu Daszyńskiemu (1866-1936). Wszystkim powstańcom i żołnierzom tamtego czasu. Ludziom, którzy budowali zręby odrodzonego państwa.

Nie mniejsze zasługi w odrodzeniu Polski ma Kościół, wraz z jego duchowieństwem, zakonami i wiernymi świeckimi. Przecież Kościół w czasie zaborów był jedyną strukturą organizacyjną przekraczającą granice zaborcze. Jedyną strukturą działającą nieprzerwanie w tym czasie gdy brakowało polskiego państwa. Prymas i kult świętego Wojciecha był zwornikiem ponad granicami zaborów. Wagę Kościoła rozumieli zaborcy, co potwierdza liczba zesłanych na wygnanie i więzienia biskupów, księży i zakonników oraz świeckich. Potwierdza likwidacja zakonów.

Księża reprezentowali wówczas sprawę polska w parlamentach zaborczych, gdzie Kościół nawoływał do swobody wyznania, do poszanowania sumienia. Poważny był wkład duchowieństwa w kulturę i naukę polska czasu zaborów. Wystarczy wspomnieć nauczanie jezuitów. Ich prace w naukach ścisłych, nad historią, językiem i polskimi tradycjami. Zasługi arcybiskupa Jana Pawła Woronicza, biskupa Ignacego Krasickiego, arcybiskupa Teofila Wolickiego, pomysłodawcy mauzoleum Mieszka I i Chrobrego w katedrze poznańskiej. Ks. Józefa Surzyńskiego, propagatora kultury muzycznej w Poznaniu. Kościół – poprzez zwyczajne kaznodziejstwo – propagował wiedzę historyczną, wplatając w kazania fragmenty dzieł wieszczów, nazwiska postaci historycznych, które inaczej nie trafiłyby pod strzechy. Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej znajdował się w każdym dworze, w każdej wiejskiej chacie i towarzyszył emigrantom udającym się za granicę w poszukiwaniu pracy.

Ale ważniejszą od walki o zachowanie języka ojczystego, propagowanie działalności gospodarczej i stowarzyszeniowej była praca nad świętością ludu polskiego. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26). Ilu w tym czasie pojawiło się świętych i błogosławionych pracujących na rzecz odrodzenia polskiej duszy.  Święci: Zygmunt Szczęsny Feliński, Rafał Kalinowski, Albert Chmielowski, Zygmunt Gorazdowski, Józef Wilczewski, Józef Sebastian Pelczar, Faustyna Kowalska, Urszula Ledóchowska. Bogate grono błogosławionych: Edmund Bojanowski, Maria Ludwika Merkert, Wincenty Lewoniuk i jego 12 towarzyszy, August Czartoryski, Angela Maria Truszkowska, Maria Siedliska,  Marta Wiecka, Małgorzata Szewczyk, Maria Marcelina Darowska, Bronisław Markiewicz, Jan Beyzym, Celina Chludzińska-Borzęcka, Karolina Kózkówna, Klara Ludwika Szczęsna, Honorat Koźmiński, Aniela Salawa, Maria Teresa Ledóchowska.

Jasnym symbolem dążenia Polaków do odrodzenia ojczyzny było Zgromadzenie Zmartwychwstańców. Narodzili się oni na Wielkiej Emigracji, z ducha człowieka pozbawionego ojczyzny, domu, rodziny, przyjaciół. Byli duchowymi synami Bogdana Jańskiego, apostoła emigracji. To on – w Paryżu dnia 17.02.1836 roku – dał początek temu Zgromadzeniu. Wychodził bowiem z założenia, że Bóg powołuje każdego do osobistego nawrócenia, do zmartwychwstania w jedności z Jezusem, do nowego życia przepełnionego mocą Ducha Świętego. Był przekonany, że Bóg powołuje Zmartwychwstańców nie tylko do pracy nad zmartwychwstaniem osobistym, ale również nad zmartwychwstaniem duchowym Polaków. Widział potrzebę budowania i uczenia innych budowania wspólnoty chrześcijańskiej, w której wszyscy mogą doświadczać radości i pokoju Zmartwychwstałego Chrystusa.

Jański skupił wokół siebie i wychował wybitnych uczniów, do których należeli m.in. ks. Piotr Semenenko i Hieronim Kajsiewicz. Był przekonany o tym, że nie tylko duchowni, ale i świeccy są powołani do świętości. Po jego śmierci niejeden z nich, powróciwszy do kraju, stał się ewangelicznym zaczynem rozdartej między zaborców Polski (np. Jan Koźmian w Wielkopolsce; W. Wielogłowski w Galicji). Swoim uczniom zostawił program odrodzenia religijnego i narodowego, podkreślając, że walka o prawa narodowe nie może stać w konflikcie z Bogiem i Kościołem.

c.         W tej walce o odzyskanie niepodległości ludzie Kościoła byli nieraz do tego stopnia owładnięci miłością do ojczyzny, że czasami tracili zmysł proporcji. Niezwykle trzeźwy komentarz do tego zjawiska – na terenie zaboru rosyjskiego – dał św. Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup warszawski: „Do obozu patriotów należeli znowu duchowni gorącego i szlachetnego serca, ale nie dość kościelnego ducha, których głównym zadaniem było nie to, aby naród pozyskać Kościołowi, lecz aby przez katolicyzm wskrzesić ojczyznę, a przynajmniej zachować naród od zagłady. Czuli oni, że katolicyzm jest najgłówniejszą przeszkodą do naszego wynarodowienia, ale zamiast widzieć w nim jedynie zbawiający pierwiastek, co narodowi wiekuisty zapewnia żywot, oni widzieli w nim po prostu kamień węgielny polskiej narodowości, z wywróceniem którego runęłoby całe budowanie. Jakkolwiek przeto gorliwie i nieraz z narażeniem siebie bronili zasad katolickich i kościelnej w kraju organizacji, czuć jednak było, że nie tyle chodziło im o chwałę Bożą i dusz zbawienie, ile o sprawę polską.

Nie powiem, aby ci księża nie mieli wiary lub kapłańskiej gorliwości, wielu z nich owszem przykładnymi było kapłanami, ale ową Bożą rozczynę [Boży zaczyn] okwaszał [zakwaszał] zawsze ziemski pierwiastek opartego na nienawiści patriotyzmu, który nie pozwalał im nigdy wnieść się na wyżyny prawdziwie chrześcijańskiej miłości. Nie tylko nie troszczyli się oni wcale o nawrócenie swoich prześladowców, lecz zbyt swobodnie pojmując obowiązki podbitego narodu względem zaborczej władzy, nie poprzestawali oni na upoważnieniu biernego oporu w rzeczach przeciwnych sumieniu i zastrzeżeniu praw swoich, lecz upoważniali naród do zbrojnego przeciw władzy powstania, a co za tym idzie, i do tajemnych sprzysiężeń, w których bez żadnego skrupułu niejednokrotnie sami czynny przyjmowali udział. Służąc przede wszystkim krajowi, a nie Kościołowi, mniej oglądali się oni na rady i ostrzeżenia udzielane z Rzymu, niż na głos opinii publicznej w kraju, a ta chęć popularności popychała ich nieraz na bezdroża, których najwolniejsze nawet sumienie usprawiedliwić nie było w stanie” (Zygmunt Szczęsny Feliński, Pamiętniki, Warszawa 2009, 388-389).

 

ZAKOŃCZENIE

 

A zatem, podnieśmy się i my z martwoty duchowej. Nieśmy Ewangelię zmartwychwstania wszystkim, dopóki Pan nie powróci w chwale. Przywracajmy wiarę naszym bliźnim. Podtrzymujmy odwagę. Wskazujmy drogę. Róbmy wszystko, co możliwe, aby każdy człowiek z radością serca mógł wypowiedzieć słowa: „Chrystus zmartwychwstał. Zaprawdę zmartwychwstał!”