Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich

Abp Stanisław Gądecki

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13).  Wniebowstąpienie Pańskie. Zakończenie procesu beatyfikacyjnego Siostry Marii Włodzimiry Wojtczak CSSE (Poznań, kościół Bożego Ciała - 24.05.2020).

 

W dzisiejszą niedzielę kończymy - na szczeblu diecezjalnym - proces beatyfikacyjny Siostry Włodzimiry M. Wojtczak, elżbietanki a dzieje się to akurat w uroczystość Wniebowstąpienia  Pańskiego. Uroczystość ta poniekąd narzuca potrójny temat dzisiejszego rozważania: od Wniebowstąpienia Zbawiciela, poprzez wstępowanie do nieba chrześcijanina aż do wstępowania „w górę” Siostry Włodzimiery.

1.         WNIEBOWSTĄPIENIE CHRYSTUSA

a.         Rozważając pierwszą tajemnicę, czyli Wniebowstąpienie Pańskie trzeba najpierw zwrócić uwagę na to, że Wniebowstąpienie Pana było poprzedzone wcześniejszymi „wstępowaniami Jezusa w górę”, które miały miejsce w czasie Jego ziemskiej działalności.

Już w momencie chrztu w Jordanie Pan Jezus - wyszedłszy z wody - „wstąpił” (αναβαινων) na brzeg i „ujrzał rozwierające się niebo” (Mk 1,10; Mt 3,16). W tym momencie Duch Święty zstąpił na Niego w postaci gołębicy a głos Ojca potwierdził autentyczność Jego misji.

Po raz wtóry Jezus „wstąpił” (ανεβη) na górę, aby przepowiadać Ewangelię (Mt 5,1;15,29), by modlić się na osobności (Mt 14,23) i powołać swoich uczniów (Mk 3,13).

Później Pan nasz „wstępuje” (ανεβη) na Górę Przemienienia, gdzie objawi uczniom swoją chwałę oraz  rozmawia z Mojżeszem i Eliaszem o zbliżającej się męce (Łk 9,28).

Ostatnia droga Jezusa była również Jego „wstępowaniem” (αναβαινων) pod górę, do Jerozolimy, gdzie zostanie wydany w ręce nieprzyjaciół (Mt 20,17; Mk 10,32-33; Łk 18,31).

Ostatnim dokonującym się w wymiarze ziemskim „wstępowaniem” Jezusa było Jego wejściem na krzyż. Ewangelista Jan powie: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony (υψωθω)...” (J 12,32).

Ten sam Ewangelista Jan włoży w końcu w usta Jezusa zapowiedź Jego ostatecznego „wznoszenia się”:  „ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego (αναβαινοντα) tam, gdzie był przedtem” (J 6,62).

b.         Ostatnie wydarzenie, czyli wstąpienie Jezusa z Góry Oliwnej do nieba podsumowuje jakoś całą dynamikę wcześniejszych „wstępowań”, które wiodły Jezusa z dołu ku „górze”. To ostatnie wniebowstąpienie różniło się jednak zasadniczo od wcześniejszych, ponieważ tym razem chodziło o wzniesienie się z naszego ziemskiego świata do świata niebiańskiego.

W tym ostatnim przypadku Pan Jezus - wstępując w niebo - nie porusza się już w przestrzeni materialnej. Jego Wniebowstąpienie nie jest już jakąś podróżą w kosmos ku najdalszym gwiazdom; ponieważ, w gruncie rzeczy, również gwiazdy - podobnie jak ziemia - składają się z elementu materialnego. Wniebowstąpienie oznacza więc to, że nasz Zbawiciel nie należy już do świata zepsucia i śmierci, który warunkuje nasze życie ziemskie.

Jego Wniebowstąpienie pozostawiło niezatarty ślad w pamięci apostołów. Ewangelista Marek streszcza je w następujący sposób: „Po rozmowie z nimi [apostołami] Pan Jezus został wzięty [ἀνελήμφθη] do nieba” (Mk 16,19). Św. Łukasz mówi podobnie: „Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony [ἀνεφέρετο] do nieba. Oni zań oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy” (Łk 24,50-52). W Dziejach Apostolskich z kolei możemy znaleźć jeszcze dokładniejszą relację o tym wydarzeniu: „Po tych słowach uniósł się [ἐπήρθη] w ich obecności w górę i obłok zabrał [ὑπέλαβεν] Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: 'Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba'. Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej” ( Dz 1,9-12).

Odchodzący Jezus polecił Apostołom, aby nie odchodzili z Jerozolimy, lecz by oczekiwali Zesłania Ducha Świętego (por. Dz 1,4-5). Oni więc - po powrocie do Jerozolimy - „trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” (Dz 1, 14).

c.         Wniebowstąpienie było prawdziwym tryumfem, jaki Ojciec przygotował swojemu Synowi.

Pojawienie się Chrystusa w niebie wzbudziło zachwyt aniołów: „Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo” – powie autor Apokalipsy (Ap 5,12). Tam otrzymuje On imię, które jest ponad wszelkie imię (Flp 2,9) i zostaje ustanowiony przez Boga ponad wszelką zwierzchnością, władzą i panowaniem (Ef 1,20).

Wniebowstąpienie Pańskie jest jednocześnie zapewnieniem o powtórnym przyjściu Chrystusa na ziemię: „Ten Jezus, wzięty [ὁ ἀναλημφθεὶς] od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego [πορευόμενον] do nieba” (Dz 1,11). On powróci w celu ostatecznego tryumfu dobra. Wróci, aby oddać swemu Ojcu wszystko. Aby zgromadzić wszystkich i wszystko w powszechnym Kościele Boga (Lumen gentium, 2). Przyjdzie, aby wprowadzić odkupioną ludzkość do domu Ojca: „Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, abym oddał każdemu według tego, co czynił. Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec” (por. Ap 22,12-13).

2.         WSTĘPOWANIE CHRZEŚCIJANINA DO NIEBA 

Druga tajemnica dzisiejszego dnia to wstępowanie do nieba chrześcijanina i Kościoła. Wniebowstąpienie Chrystusa było ostatnią sceną Ewangelii a zarazem pierwszą sceną z życia Kościoła. Razem z nim kończy się okres ukazywania się Zmartwychwstałego na ziemi a rozpoczyna się okres Jego niewidzialnej obecności na ziemi za pośrednictwem Ducha Świętego w Kościele. Rozpoczyna się okres, który będzie trwał aż do końca istnienia świata.

a.         Chrystus, który teraz zasiada po prawicy Bożej, posłał nam swojego Ducha i ofiaruje nam nadzieję, że pewnego dnia znajdziemy się razem z Nim na wieki. On - wyniesiony ponad niebiosa - dalej nam towarzyszy, cierpi razem z nami, ilekroć my, Jego członki, doznajemy utrapień. On w dalszym ciągu – choć w inny sposób - jest blisko każdego z nas, i to na zawsze. Jest tam, gdzie dwaj albo trzej gromadzą się w Jego imię (Mt 18,20). Jest w zasięgu naszego głosu, a chociaż my możemy oddalić się od Niego, On zawsze na nas czeka. Zapewnił nas o tym mówiąc: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać” (J 14,23). Nie pozbawił nas możliwości kontaktowania się z sobą poprzez modlitwę, Słowo Boże i sakramenty.

b.         Samo Wniebowstąpienie Pańskie wzywa nas nieustannie do niebiańskiego sposobu życia. Św. Augustyn komentując to wydarzenie tak pisze: „W dniu dzisiejszym nasz Pan, Jezus Chrystus, wstąpił do nieba: podążajmy tam sercem razem z Nim. Mówi nam apostoł Paweł: ‘Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi’.

Chrystus jest już wyniesiony ponad niebiosa; ale nie przestaje cierpieć tu na ziemi, ilekroć w nas, Jego członkach, doznaje sprzeciwu i trudów. On sam daje tego dowód, gdy woła z niebios: ‘Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?’ oraz: ‘Byłem głodny, a daliście Mi jeść’.

Czemuż to i my tak nie wysilamy się tu na ziemi, aby dzięki wierze, nadziei i miłości, które łączą nas z Nim, z Nim też radować się pokojem niebios? On, który tam przebywa, jest również i z nami; a my, którzy tu jesteśmy, i tam razem z Nim jesteśmy. Chrystus jest i z nami, i w niebie, bo jest Bogiem wszechmocnym i miłującym; my nie możemy przebywać tam, jednakże możemy tam być naszą miłością ku Niemu” (św. Augustyn, Kazanie 98,1-2, O Wniebowstąpieniu Pańskim).

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem rzeczy zwyczajnych, ale z miłością i wiarą. Nasze osobiste wstępowanie do nieba za naszego ziemskiego życia dokonuje się tyle razy, ile razy zdobywamy się na akt prawdziwej miłości, ponieważ niebo to nic innego jak doskonała miłość. Rozwijając w sobie miłość – dzięki Duchowi Świętemu - nasze serce coraz bardziej zbliża się do nieba. Każdy nasz czyn, każde słowo, każda dobra myśl o drugim człowieku, o świecie, o Bogu - jeśli jest aktem miłości - jest zarazem naszym następnym krokiem w stronę nieba.

c.         Ale Wniebowstąpienie to również – będące owocem miłości - wezwanie do ewangelizacji. W dniu Wniebowstąpienia Chrystus powiedział przecież: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15). Te słowa są wyzwaniem dla wszystkich, którzy przyznają się do Chrystusa; dla których Jego sprawa jest najważniejsza.

To wołanie nie straciło nic ze swej aktualności. Mówiąc na Błoniach Krakowskich o ewangelizacji Ojciec Święty Benedykt XVI prosił wszystkich Polaków i każdego z osobna: aby umocnieni wiarą w Boga, angażowali się żarliwie w umacnianie Jego Królestwa na ziemi, aby odważnie składali świadectwo Ewangelii przed dzisiejszym światem, niosąc nadzieję ubogim, cierpiącym, opuszczonym, zrozpaczonym, łaknącym wolności, prawdy i pokoju, aby czyniąc dobro bliźniemu i troszcząc się o dobro wspólne, świadczyli, że Bóg jest miłością; aby skarbem wiary dzielili się z innymi narodami Europy i świata, również przez pamięć o naszym Rodaku, który jako Następca św. Piotra czynił to z niezwykłą mocą i skutecznością (por. Benedykt XVI, Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? (Dz 1,11); (Błonia Krakowskie - 28.05.2006).

2.         SIOSTRA MARIA WŁODZIMIRA

Trzecia tajemnica to droga Siostry Włodzimiery wzwyż. Dzisiaj, gdy uczestniczymy - na poziomie diecezjalnym - w zamknięciu procesu kanonicznego Siostry Marii Włodzimiry i wsłuchujemy się w dzieje jej życia, pojawia się przed nami konkretny przykład chrześcijanki wstępującej „do góry”.

a.         Tę drogę zdają się dobrze oddawać słowa Ewangelii: „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5). W języku biblijnym człowiek cichy nie jest przeciwieństwem człowieka gwałtownego, agresywnego, ale jest przeciwieństwem człowieka „bezbożnego”, przeciwieństwem „złoczyńcy”. Psalm 37 - z którego Ewangelista Mateusz zapożyczył treść Jezusowego błogosławieństwa -  rodzi się ze spontanicznego oburzenia „na człowieka, co obmyśla zasadzki” (Ps 37,7). Ale błogosławieństwo zaleca, aby zaufać Panu i Jemu pozwolić działać. Niech to On odda każdemu, co mu się należy, niech ukarze bezbożnika a wywyższy sprawiedliwego. Ty zaś „Nie unoś się gniewem z powodu złoczyńców ani nie zazdrość niesprawiedliwym” (Ps 37,1). „Jeszcze chwila, a nie będzie przestępcy; spojrzysz na jego miejsce, a już go nie będzie. Natomiast pokorni posiądą ziemię i będą się rozkoszować pełnym pokojem” (Ps 37,10-11). Człowiek „cichy” jawi się w tym kontekście jako ten, kto potrafi „uspokoić się przed Panem” (Ps 37,7), kto przyjmuje postawę spokojnej ufności, pokory serca, kogo Bóg darzy pokojem i radością.

Grecki termin „cisi” [οι πραεις; prais] użyty przez Ewangelistę Mateusza wyraża całe bogactwo znaczeniowe hebrajskiego przymiotnika anav, który opisuje zarówno materialne ubóstwo, ucisk, jak i do duchowej cnotę pokory, braku wyniosłości. Tak więc anawim - czyli ubodzy Pana, nędzarze, którzy nie cieszą się żadnymi prawami, pogardzani przez wszystkich, którzy całą swą nadzieję pokładają w Bogu, którzy za jedyne bogactwo mają tylko Boga – przyczyniają się do tego, że sam Bóg powstaje, aby ich ocalić (Ps 76,10), aby ozdobić „pokornych zwycięstwem” (Ps 149,4). Tak np. Mojżesz - „najskromniejszy ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi” (Lb 12,3) - nie broni się przed oskarżeniami i zazdrością Aarona i jego siostry Miriam. Sam Bóg bierze go w obronę, karze winnych i potwierdza wybór Mojżesza. „Twarzą w twarz mówię do niego — w sposób jawny, a nie przez wyrazy ukryte. On też postać Pana ogląda” (Lb 12,8).

Służebnica Boża Włodzimira wiedziała, że cichość, która wyrzeka się przemocy i krzyku, objawia się poprzez miłość. Cechowała ją autentyczna subtelna miłość, wrażliwość na ludzką biedę, zwłaszcza na biedne dzieci. Swoim postępowaniem nie chciała niczego wymuszać ani się bronić przemocą.  Charakteryzowała się delikatnością, cierpliwością i szacunkiem dla drugich, będącymi cechami czystości. Dla niej – podobnie jak dla św. Teresy z Lisieux - miłość doskonała polega na tym, by znosić wady innych i nie dziwić się wcale ich słabościom.

Zbawiciel powiedział On: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29) a św. Paweł wspomina o łagodności, jako o owocu Ducha Świętego (Ga 5,23). Apostoł proponuje abyśmy - za każdym razem, gdy zło popełniane prze bliźniego rodzi w nas wzburzenie - podeszli do niego, aby go napomnieć „w duchu łagodności” (Ga 6,1). Nawet przeciwnicy powinni być traktowani przez nas „z łagodnością” (2Tm 2,25).

Łagodność jest znakiem wewnętrznego bogactwa tych, którzy pokładają swoją ufność tylko w Bogu. Cisi „posiądą ziemię i będą się rozkoszować wielkim pokojem” (Ps 37,11). Reagować z pokorną łagodnością na sprzeczności tego świata, oto na czym polegała świętość elżbietanki Włodzimiry Wojtczak (por. Adhortacja apostolska Ojca Świętego Franciszka Gaudete et exultate. O powołaniu do świętości w świecie współczesnym, 71-74).              

Ludziom cichym została obiecana ziemia w dziedzictwo, czyli dobro, którego sami nie wytworzyli, o które nie zabiegali, bogactwo, które zgromadził dla nich ktoś inny. „Pan rzekł do Abrama: ‘Spójrz przed siebie i rozejrzyj się […]; cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze’” (Rdz 13,14-15). Wydarzyło się to „po odejściu Lota”, czyli po okazaniu przez Abrama gestu łagodności, po wyrzeczeniu się przez niego lepszej cząstki ziemi, po wyrzeczeniu się przemocy wobec współbrata i uczynieniu gestu pokoju: „Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewnymi” (Rdz 13,8). Ziemia obiecana przez Pana to przestrzeń, którą Bóg sam wybrał na mieszkanie dla swego imienia (Pwt 5,11). To niebo, czyli miejsce w którym człowiek oddaje chwałę Bogu i w którym Bóg otacza chwałą człowieka.

b.         Ale mówiąc o Służebnicy Bożej Włodzimirze warto też zwrócić uwagę na drugą, charakterystyczną dla niej cechę. Jest nią ofiarowanie swego życia za bliźnich. Otóż, warto zwrócić uwagę na to, że tuż przed wstąpieniem w szeregi elżbietańskie Służebnica Boża usłyszała wewnętrzny głos: „Ofiaruj mi siebie”. Słysząc ten głos odpowiedziała bez wahania: „Gotowa jestem na ofiarę. Jezu prowadź mnie”.

Gdy nadeszła wojna i Siostra Maria Włodzimira musiała opuścić Poznań i udać się do Ostrowa Wielkopolskiego, a stan jej zdrowia zaczął budzić poważne obawy, bo stwierdzono u niej objawy gruźlicy, została przeniesiona do domu starców. Podczas swojej choroby pisała pamiętnik, będący odbiciem głębi jej życia wewnętrznego. W tym pamiętniku znalazła się prośba, jaka skierowała do Pana Jezusa w dniu pierwszej profesji zakonnej, aby mogła umrzeć zapomniana i wzgardzona jak Zbawiciel. Istotnie, „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).

W tym momencie niejako spontanicznie przypomina się nam List apostolski papieża Franciszka w formie motu proprio zatytułowany Maiorem hac dilectionem, o ofierze z życia. Ten List zatwierdza nowy przypadek w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym. Tym nowym przypadkiem jest ofiarowanie życia. Przypadek ten różni się od dotychczasowych dróg, jakimi są męczeństwa i heroiczności cnót.  

Papieski dokument określa - jako zasługujących na szczególne poważanie i cześć - tych chrześcijan, którzy ściślej postępując śladem nauczania Chrystusa, dobrowolnie i w sposób wolny ofiarowali swoje życie za innych, trwając w tym postanowieniu aż do śmierci. Heroiczna ofiara z życia, podyktowana i wspierana przez miłość, jest wyrazem prawdziwego, pełnego i przykładnego naśladowania Chrystusa, a zatem zasługuje na ten szacunek, jakim wspólnota wiernych zazwyczaj otacza tych, którzy dobrowolnie zaakceptowali męczeństwo krwi bądź w stopniu heroicznym praktykowali cnoty chrześcijańskie. Tym samym papież otworzył „czwartą drogę”, bowiem poprzednie nie wydawały się „wystarczające do interpretacji wszystkich możliwych przypadków świętości zasługującej na kanonizację”, czyniąc godnymi beatyfikacji tych, którzy - inspirując się przykładem Chrystusa - w sposób wolny i zamierzony ofiarowały i poświęciły w ofierze swoje życie dla braci w najwyższym akcie miłości. Którzy ofiarowali w sposób wolny i heroiczny poświęciły swoje życie ze względu na miłość na pewną śmierć i w krótkim czasie.  Którzy – przynajmniej w zwyczajnym stopniu – praktykowali cnoty chrześcijańskie przed ofiarą życia i aż do śmierci. Którzy cieszą się famą świętości i znakami przynajmniej po śmierci. Których świętość została potwierdzona przez cud poprzedzający beatyfikację, który pojawił się po śmierci Służebnicy Bożej i przez jej wstawiennictwo (L’offerta della vita nelle cause dei santi, art. 2, Watykan - 11.07.2017). Coś z takiej postawy było z pewnością w życiu Służebnicy Bożej Siostry Włodzimiry. 

ZAKOŃCZENIE

Na koniec więc prośmy Boga, aby pozwolił nam doczekać beatyfikacji Siostry M. Włodzimiry Wojtczak. Dzięki temu naszej archidiecezja otrzymałaby - wraz ze świętą Urszulą Ledóchowską i błogosławioną Sancją Szymkowiak - silne wstawiennictwo w postaci trójcy osób konsekrowanych, do których moglibyśmy się uciekać w potrzebie.  

A zatem módlmy się: Wszechmogący Boże, Ty powołałeś Siostrę Marię Włodzimirę, aby w elżbietańskiej wspólnocie służyła Tobie i bliźnim swoją pracą, modlitwą i cierpieniem. Spraw za jej wstawiennictwem, abyśmy z radością wypełniali codzienne obowiązki naszego stanu oraz udziel nam łaski, o którą z wiarą prosimy. Niech jej przykład zachęci nas do wiernego kroczenia drogą, jaką nam wyznaczyłeś oraz pobudzi wielu młodych do całkowitej służby Tobie i Kościołowi. Przez Chrystusa Pana naszego Amen.