Pszenica jest cicha gdy się ją miele

Abp Stanisław Gądecki

Pszenica jest cicha gdy się ją miele. Msza święta Wieczerzy Pańskiej (Katedra Poznańska – 9.04.2020).

Każdego roku wieczorem we Wielki Czwartek Kościół rozpoczyna trzy święte dni, Triduum Paschalne. Tego dnia katolicy na całym świecie wspominają Ostatnią Wieczerzę, na której Jezus ustanowił sakramenty Eucharystii i kapłaństwa.

Dzisiaj rano we wszystkich kościołach katedralnych biskupi wraz z kapłanami odprawiali zazwyczaj Mszę św. Krzyżma i święcili oleje, które przez cały rok miały służyć do udzielania sakramentów chrztu, bierzmowania, święceń kapłańskich, biskupich i namaszczenia chorych. Tym razem – z powodu epidemii – biskupi uczynili to sami.

Dzisiejszego wieczoru natomiast - w kościołach parafialnych i zakonnych – celebrujemy Mszę św. Wieczerzy Pańskiej, która jest dziękczynieniem za ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa, w której z kolei nie mogą brać udziału wierni.

Niemniej jednak, chociaż kościoły dzisiaj są puste, to jednak sama święta liturgia trwa. Odarta ze wszystkiego co zewnętrzne, ale skoncentrowana na Jezusie, który w Wieczerniku ustanawia Eucharystię i kapłaństwo.     

1.       WIECZERZA PASCHALNA

a.       Pierwszy temat to Wieczerza Paschalna, podczas której została ustanowiona Eucharystia. Czytając Nowy Testament, możemy w nim znaleźć trzy rodzaje tekstów mówiących o ustanowieniu Eucharystii. Pierwszą grupą stanowią opisy obecne w Ewangeliach synoptycznych: u św. Mateusza (Mt 26,26-29), św. Marka (Mk 14,22-25) i św. Łukasza (Łk 22,15-20) a także w Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian (1 Kor 11,23-25). Teksty te są nie tylko zapisem słów Jezusa, ale także zapisem pierwotnej tradycji Kościoła. Mówią przede wszystkim o tym, że Eucharystia była obecna w Kościele od samego początku.

Druga grupa tekstów to zapis teologii Eucharystii, jaki znajdziemy w Ewangelii św. Jana (J 6,1-71). Wczytując się w ten tekst Janowy odkrywamy, że „spożywanie Ciała i Krwi Syna człowieczego” nie jest czymś dowolnym dla uczniów Chrystusa, ale jest wpisane w naszą drogę zbawienia: „Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

Wreszcie w Nowym Testamencie znajdziemy też trzecią grupę tekstów, które mówią o praktyce Eucharystii w Kościele (Dz 2,4.46; 20,7.11). Św. Łukasz mówi w nich o „łamaniu chleba” jako o integralnej części spotkań religijnych wyznawców Chrystusa.

Fragment z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, który przed chwilą usłyszeliśmy, został napisany w Efezie, najprawdopodobniej na jesieni 54 roku po Chr. W tym liście apostoł przypomina nam najwcześniejszą tradycję ustanowienia Wieczerzy Pańskiej: „Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem” (1Kor 11,23). Paweł zapewnia nas, że - w odniesieniu do Eucharystii - nie przekazuje nam swojej własnej nauki, lecz wyłącznie „tradycję otrzymaną od Pana”. Nie jest to opis historycznej, żydowskiej Wieczerzy Paschalnej poprzedzającej śmierć Pana Jezusa, ale już najwcześniejszy opis Wieczerzy Pańskiej, przeżywanej z Chrystusem zmartwychwstałym i uwielbionym.

„Wziął chleb [αρτον] i dzięki uczyniwszy [ευχαριστησας] połamał [εκλασεν] i rzekł: To jest Ciało moje za was wydane”.

„Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich [το ποτηριον], mówiąc: „Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej” [η καινη διαθηκη εστιν εν τω εμω αιματι].

Ciało i Krew oznaczają w tym przypadku całość ziemskiego jestestwa Pana Jezusa, a nie tylko części jego ciała (Syr 17,31; Mt 16,17). Ustanawiając Eucharystię, Jezus nie ograniczył się do powiedzenia: „To jest Ciało moje”, „to jest Krew moja”, ale dodał: ciało „które za was będzie wydane”, krew, „która za was będzie wylana” (Mt 26,26.28; Łk 22,19-20). Inaczej mówiąc, nie powiedział jedynie, że to, co daje On apostołom do jedzenia i do picia jest Jego Ciałem i Jego Krwią, lecz jasno stwierdził, że ma to wartość ofiarniczą. Swoją ofiarę - która niedługo potem miała dokonać się na krzyżu – uczynił wcześniej obecną w sposób sakramentalny.

„Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej” [η καινη διαθηκη εστιν εν τω εμω αιματι]. „Takie jest przymierze, które zawrę z domem Izraela w owych dniach, mówi Pan. Dam prawo moje w ich myśli, a na sercach ich wypiszę je, i będę im Bogiem, a oni będą Mi ludem. I nikt nie będzie uczył swojego rodaka ani nikt swego brata, mówiąc: Poznaj Pana! Bo wszyscy Mnie poznają,
od małego aż do wielkiego. Ponieważ ulituję się nad ich nieprawością i nie wspomnę więcej na ich grzechy” (Hbr 8,8-12). Stare przymierze - oparte na uczynkach - prowadziło często do zewnętrznej religijności, bez towarzyszącej jej miłości do Boga. Nowe przymierze zmieni wnętrze człowieka i sprawi, że przestrzeganie Bożych przykazań nie będzie już wynikać z nakazów, ale z miłości do Boga.

W Jezusowych słowach ustanowienia Eucharystii pojawił się też następujący nakaz: „To czyńcie na moją pamiątkę”. Polskie słowo „pamiątka” jest w tym przypadku mylące, kojarzy się bowiem ono ze wspomnieniem, z czymś, co było, ale tego już nie ma, z jakąś rzeczą z przeszłości. Tymczasem hebrajskie słowo (zikkaron) i jego grecki adpowiednik (anamnesis) posiada znacznie szerszy zakres znaczeniowy. Zikkaron i anamnesis to uobecnienie, aktualizacja czegoś, co się powtarza. W taki właśnie sposób była każdego roku przeżywana żydowska Wieczerza Paschalna. Było to przeżywanie przeszłości jako teraźniejszości, bo „w każdym pokoleniu należy się czuć wyzwalanym z Egiptu”. Jednocześnie lud Boży doświadczał, iż dawne uwolnienie z Egiptu nie było ostateczne, że jego dzieje są nadal naznaczone zniewoleniem i grzechem. Dlatego „pamiątka” dawnego wyzwolenia z Egiptu otwierała Hebrajczyków na oczekiwanie bardziej radykalnego, powszechnego i definitywnego zbawienia.

W słowach Jezusowych: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11,26) dokonuje się znamienne połączenie trzech wymiarów czasu; mamy tu odniesienie do śmierci Jezusa (czyli przeszłość), powtarzanie rytuału dopóki trwać będą ludzkie dzieje (tj. teraźniejszość) oraz oczekiwanie na ponowne przyjście Chrystusa (tzn. przyszłość).

2.       WIECZERZA PAŃSKA

a.       jedyna ofiara Jezusa

Od dnia Zesłania Ducha Świętego – odkąd Kościół rozpoczął swoje pielgrzymowanie ku ojczyźnie niebiańskiej - Eucharystia wyznacza rytm jego dni, wypełniając je ufną nadzieją, dzięki czemu możemy z naciskiem powtórzyć: Kościół żyje dzięki Eucharystii! Na różne sposoby Kościół doświadcza w trakcie swoich dziejów, że nieustannie wypełnia się Jezusowa obietnica: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Celebrując dzisiaj, w Wielki Czwartek, Eucharystię zdajemy sobie sprawę z tego, iż nie jest to żadne ponowne powtarzanie ofiary Chrystusa; ofiary Jezusa na krzyżu nie potrzeba powtarzać, ona została złożona „raz na zawsze” (Hbr 7,27; 10,12.14 ). Natomiast przeżywając „pamiątkę” (zikkaron - anamnesis) Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, celebrujemy nie tylko samo wydarzenie założycielskie, ale sami stajemy pośrodku tych wydarzeń i - jako wspólnota - błogosławimy i dziękujemy Bogu za doznane zbawienie (por. KKK, 1363).

b.       głód Eucharystii

Tegoroczny Wielki Czwartek - z wiadomych względów - jest niepodobny do wszystkich innych go poprzedzających. Towarzyszy mu bowiem niepokój i niepewność. A chociaż wirus należy do kategorii chorób pandemicznych, które cyklicznie pojawiają się w historii ludzkości, to jednak za każdym razem w takich przypadkach ludzie doświadczają różnego rodzaju lęków. Najczęściej jest to lęk przed śmiercią, z czego wyrastają inne: lęk przed zarażeniem, chorobą, odejściem bliskich osób, bezrobociem, bankructwem, blokadą szans rozwoju, długotrwałą izolacją. Do u niektórych dochodzi lęk przed samotnością, utratą sensu życia; lęk przed zwątpieniem w Bożą Opatrzność. Nie ma w tym zasadniczo nic nowego.

Nowy jest tylko kontekst tych wydarzeń, bo dzieje się to w czasach, w których myśleliśmy, że - dzięki nauce i technice – możemy nad wszystkim zapanować i wszystkim sterować według naszej woli. Tymczasem obudziliśmy się w położeniu podobnym do położenia Adama; odkryliśmy że jesteśmy nadzy i bezbronni, podobnie jak uczniowie z Ewangelii, których ogarnęła niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani. Poznaliśmy nasze własne ograniczenia.

Nie oznacza to bynajmniej, że przeżywszy takie doświadczenia zmądrzejemy. Że człowiek dzisiejszy automatycznie uwierzy w istnienie Boga oraz we własną zależność od Niego. Niemniej jednak obecna sytuacja może nam pomóc w zrozumieniu tego, że rzeczywistość nas przerasta. To zaś może nas skłonić do refleksji nad naszym zaufaniem do Boga, który jest Ojcem i nie przestaje się o nas troszczyć i to nie tylko w tym życiu.

A chociaż przy okazji epidemii pojawiają się różne fałszywe historiozofie, powoływanie się na pseudoobjawienia i sny, nonszalancka egzegeza biblijna, ignorowanie, marginalizowanie a nawet otwarte kwestionowanie nauczania Kościoła, a przede wszystkim nierozróżnianie porządku natury od porządku łaski, wymiaru materialnego od wymiaru duchowego, magiczne traktowanie sakramentów i sakramentaliów to jednak pojawia się też coś pozytywnego (por. Nota Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski w związku z pandemią koronawirusa – 1.04.2020). Pozbawienie fizycznego dostępu do Eucharystii i sakramentów sprawiło, że nagle pojawił się prawdziwy głód Eucharystii. Powtórzył się scenariusz z dawnego proroctwa Amosa:

„Oto nadejdą dni – wyrocznia Pana Boga – gdy ześlę głód na ziemię,
nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich.
Wtedy błąkać się będą od morza do morza, z północy na wschód będą krążyli,
by znaleźć słowo Pańskie, lecz go nie znajdą”
(Am 8,12).

Ten głód jest żywo odczuwany i bardzo dotkliwy. Podobnie dojmujący głód był już kiedyś opisywany we wspomnieniach z Pawiaka, z niemieckich obozów koncentracyjnych, we wspomnieniach zesłańców syberyjskich i łagierników. Tego głodu Eucharystii nie da się niczym oszukać, ponieważ „pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, który został stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka (KKK, 27).

c.       intencja

Pośród naszych doświadczeń związanych z Eucharystią jest i to, że zazwyczaj określona Msza święta jest sprawowana w konkretnej intencji, którą główny celebrans odczytuje zwykle po pozdrowieniu wiernych a przed aktem pokutnym. Wymienia on wtedy imię lub imiona (a gdzie jest taki zwyczaj, także nazwiska) osób żywych lub zmarłych, za których będzie sprawowana dana Msza święta. Do intencji bywa dodawana konkretna prośba: za zmarłych o zbawienie, za żywych o zdrowie, o pomyślny przebieg operacji, o nawrócenie itp. Nierzadko bywa tak, że odczytując intencje - zwłaszcza we Mszy świętej koncelebrowanej - główny celebrans mówi np.: ja modlę się za tego… , drugi kapłan modli się w intencji takiej…, a trzeci w intencji własnej.

Słuchając takich informacji wierni - nie posiadający odpowiedniej formacji liturgicznej – mogą odnieść wrażenie, że Eucharystia, w której aktualnie uczestniczą, jest sprawowana tylko i wyłącznie za osoby wymienione przez celebransa oraz że modlitwa wiernych, zanoszona do Boga podczas Mszy św., ma charakter ściśle prywatny. Tymczasem Kościół - razem z Chrystusem – w każdej Eucharystii modli się za wszystkich ludzi. Oznacza to, że podczas Eucharystii modlitwa za żywych nie jest nawet zanoszona wyłącznie za katolików, ale także za katechumenów, za wszystkich chrześcijan, za wyznawców innych religii i wreszcie za ludzi szczerze szukający Boga. Także niechrześcijanie - którzy nie przyjęli jeszcze Ewangelii - są „przyporządkowani” do ludu Bożego i stają się podmiotem tych próśb. Modlitwy wstawiennicze - zanoszone podczas Mszy konkretnej świętej - obejmują wszystkich ludzi żyjących a także wszystkich zmarłych.

Poza tym, osoby przyjmujące Komunię św., i traktujące ją wyłącznie jako czynnik ożywienia osobistej miłości do Boga i bliźnich, winny pamiętać również o społecznym charakterze Eucharystii. Kult oddawany Bogu nie jest nigdy aktem czysto prywatnym, bez wpływu na nasze społeczne więzi. Zawsze wymaga on publicznego świadectwa naszej wiary. Dotyczy to oczywiście wszystkich ochrzczonych, ale szczególnie tych, którzy - z racji swojej pozycji społecznej czy politycznej, jaką zajmują - muszą podejmować decyzje dotyczące wartości fundamentalnych, takich jak: szacunek i obrona ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, jak rodzina oparta na małżeństwie mężczyzny i kobiety, wychowywanie dzieci oraz promocja dobra wspólnego we wszystkich jego formach. Te wartości nie podlegają negocjacjom. Dlatego np. katoliccy politycy oraz ustawodawcy - świadomi swojej odpowiedzialności społecznej - winni się czuć szczególnie przynaglani poprzez swoje poprawnie uformowane sumienie do tego, aby wspierać prawa inspirowane przez wartości zakorzenione w ludzkiej naturze. To wszystko ma również związek z Eucharystią. Z Eucharystii wynika bowiem miłość i solidarność z innymi. Eucharystia jest sakramentem miłości (1 Kor 11,27-29); (Sacramentum caritatis, 83).

d.       głód sakramentu pojednania

Miłość do Eucharystii prowadzi nas także do coraz większego doceniania sakramentu pojednania. Autentyczna Eucharystia nie może bowiem być oddzielona od drogi pokutnej. Apostoł Paweł uczy: „Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije” (1Kor 11,27-29). To prawda, że w naszych czasach wielu wiernych pogrążyło się w kulturze zmierzającej do zanegowania poczucia grzechu i sprzyjającej zapomnieniu o konieczności trwania w łasce Bożej. Trzeba jednak pamiętać, że zatracenie świadomości grzechu zawsze prowadzi do powierzchowności,  również w pojmowaniu miłości do Boga i do człowieka. Ponadto, więź pomiędzy Eucharystią i Pojednaniem przypomina, że grzech nigdy nie jest rzeczywistością indywidualną; on jest zawsze raną zadaną wspólnocie kościelnej, w którą jesteśmy włączeni przez chrzest. Dlatego pojednanie - jak uczyli Ojcowie Kościoła - jest laboriosus quidam baptismus (czyli pracowitym chrztem), podkreślając w ten sposób, że rezultatem drogi nawrócenia jest przywrócenie pełnej komunii kościelnej, która wyraża się w ponownym przystąpieniu do Eucharystii (Sacramentum caritatis, 20).

 

ZAKOŃCZENIE

Na koniec, prośmy więc Boga, aby ten czas naszego zamknięcia w domach stał się dla nas impulsem do przemyślenia - w naszym sercu, w naszych rodzinach, w naszych parafiach, we wspólnotach życia konsekrowanego - naszego stosunku do Eucharystii. Zamknięci w naszych mieszkaniach, w tych - jak mówi autor Księgi Mądrości (Mdr 17,15) – „więzieniach bez krat”, uświadomiliśmy sobie, że nie zbuduje się żadnej wspólnoty chrześcijańskiej, jeśli nie jest ona zakorzeniona w celebracji Najświętszej Eucharystii. Być może - gdy już ustanie epidemia - ta nowa świadomość pomoże nam bardziej docenić Eucharystię, ponieważ to nie pieniądz, nie sukces, nie próżność, nie władza, lecz Eucharystia jest pokarmem, który nas naprawdę posila i zaspokaja, ponieważ jej istotą jest miłość. Być może zdobyte dzięki epidemii doświadczenie pozwoli nam też odkryć głębiej wartość Komunii jednoczącej wszystkich członków Kościoła.

I jeszcze kilka słów z poematu Eucharystia autorstwa Cyryllonasa – syryjskiego poety żyjącego na przełomie IV i V wieku - który tak pisze:

 

„Pszenica jest cicha gdy się ją miele,

jak Pan, kiedy Go sądzono.

Pszenica nie woła, gdy się ją zabija,

jak Pan, gdy Go krzyżowano. […]

Słodkością swą nasyca głodnych, tym, co ją spożywają daje siłę.

Podobnie Pan położył swe ciało na stole świętego ołtarza. […]

 

Krzew winny przy zrywaniu owoców jest cichy

jak Pan, gdy Go sądzono. […]

Nóż tnie gałązkę winną a spływa z niej potok wody,

tak włócznia przeszyła Chrystusa i spłynął na nas strumień łaski”

(Cyryllonas, Eucharystia, przeł. W. Kania, w: Muza chrześcijańska. Tom I:    Poezja armeńska,   syryjska i etiopska, opr. M. Starowieyski, Kraków 1985, s.   273-277 (Ojcowie Żywi, 6). Amen.