Omnia pro Polonia





Abp Stanisław Gądecki

Omnia pro Polonia. 100. lecie Korporacji Akademickiej Magna Polonia (Poznań – 14.03.2020).

Drodzy uczestnicy obchodzący 100. jubileusz Korporacji Akademickiej Magna Polonia,

Korporacje Akademickie są stowarzyszeniami stawiającymi sobie zazwyczaj bardzo ambitne cele i starającymi się kierować bardzo szlachetnymi ideałami. Niektóre z tych ideałów koncentrują się wokół pojęcia ojczyzny (Honor, Odwaga, Dobra Sława, Wolność), inne – dookoła wiedzy (Nauka, Prawda, Pilność), jeszcze inne wokół braterstwa (Przyjaźń, Zgoda, Wierność, Jedność, Szczęście), a inne wreszcie wokół pojęcia pracy (Prawo, Wytrwałość, Sprawiedliwość, Uczciwość). Zdaje się jednak, że głównym i nadrzędnym pojęciem, które przyświeca wszystkim innym ideałom i stoi na ich czele jest ojczyzna. Na ojczyznę właśnie zwraca uwagę hasło: Omnia pro Polonia

Z tej przyczyny - obchodząc 100. rocznicę powstania Korporacji Akademickiej Magna Polonia i nie mogąc tego uczynić z powodu koronawirusa razem z Wami – pragnę mimo to podjąć refleksję na temat tego, czym dla nas winna być ojczyzna ziemska a czym niebiańska. Postaram się spojrzeć na ten temat także z perspektywy myśli kard. Sługi Bożego Stefana kardynała Wyszyńskiego oraz św. papieża Jana Pawła II.  

1.         OJCZYZNA ZIEMSKA  

a.         Etymologicznie rzecz biorąc patria to ziemia ojców, ojcowizna, miejsce urodzenia a patriotikos to rodak, współobywatel. W sensie partykularnym patria to ziemia ojców, do której żywimy naszą miłość. W sensie uniwersalnym –ojczyzną człowieka jest świat.  Te dwa sensy nie są sobie przeciwstawne, one raczej się uzupełniają. Miłość do ziemi ojców – według nauki społecznej Kościoła – winna łączyć się z umiłowaniem rodzaju ludzkiego. 

b.         Tylko w ojczyźnie obywatel był osobą. Ojczyzna była tak cennym dobrem, iż karą za największe przestępstwa było wygnanie z niej. Z kolei najwyższą cnotą, której wszystkie inne cnoty zostały przyporządkowane to patriotyzm. Cóż to jest patriotyzm? Jest to pierwszeństwo ojczyzny w porządku doczesnym. To cnota moralna charakteryzująca się miłością do ojczyzny, do jej dziedzictwa kulturowego i ładu moralno-społecznego, uformowanego przez normy cywilizacji i religii. Patriotyzm jest naturalną ludzką postawą zgodną z naturą społeczną człowieka.

Dlaczego winniśmy miłować ojczyznę bardziej niż inne wspólnoty; większe czy mniejsze? Np. gmina jest wspólnotą mniejszą od ojczyzny, ale interes gminy winien ustąpić wobec interesu ojczyzny - co więcej, sumienie każe nam poświęcić nawet interes rodziny dla interesu ojczyzny. Z kolei Europa jest wspólnotą większą niż Polska, a jednak sumienie nie żąda od nas zapomnienia o interesach polskich na rzecz interesów europejskich.

Czy owa norma moralna ma jakieś uzasadnienie? Czy w długim szeregu różnych wspólnot istnieje zawsze taka, która posiada jakiś prymat nad innymi i dlaczego? Otóż zdaje się, że tak jest. Wydaje się, że kultura - najważniejszy składnik ojczyzny - jest zawsze dziełem pewnej określonej jednostki terytorialnej i społecznej, która nabywa znacznie większe prawa do naszej służby niż pozostałe. Dla nas taką jednostką przewyższającą swoim znaczeniem kulturowym - a więc i wpływem na to, czym jesteśmy oraz prawem do nas - jest Polska jako całość. To czym jesteśmy duchowo - a jest to najważniejszy czynnik w człowieku - jest w znacznej mierze jej zasługą. Żadna rodzina, dzielnica, czy gmina - a także Europa jako całość - nie mogą się równać z jej wpływem. Dlatego właśnie istnieje prymat miłości ojczyzny przed innymi miłościami.

Zarówno ojczyzna, jak i naród – podobnie jak rodzina – są społecznościami „naturalnymi” i „pozostają rzeczywistościami nie do zastąpienia”. Co więcej: Nie można zastąpić narodu państwem, tym bardziej nie można zamienić narodu na tak zwane społeczeństwo demokratyczne. „Tajemnica wcielenia, fundament Kościoła, należy do teologii narodu” i nadaje jej właściwe uzasadnienie i niezbywalność, ukierunkowanie i głębię.

c.         Na kilka dni przed uwięzieniem kard. Stefan Wyszyński mówił: „Gdy będę w więzieniu, a powiedzą wam, że Prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdy będą mówili, że Prymas działa przeciwko narodowi i naszej ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”.

Później Jan Paweł II - w słynnym przemówieniu w UNESCO w 1980 roku - powiedział: „Człowiek żyje prawdziwie ludzkim życiem dzięki kulturze. […] Kultura jest właściwym sposobem istnienia i bytowania człowieka. (…) Kultura jest tym, przez co człowiek jako człowiek staje się bardziej człowiekiem: bardziej „jest”. […]

Naród […] jest tą wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje  „z kultury” i „dla kultury”. I dlatego właśnie jest ona tym znamienitym wychowawcą ku temu, aby „bardziej być” we wspólnocie, która ma dłuższą historię niż człowiek i jego rodzina. […]

Narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie sąsiedzi skazywali  na śmierć – a [on] pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie dzięki potędze fizycznej, a jedynie dzięki własnej kulturze, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg”.

d.         Ale miłość do ojczyzny może przybrać również chorą postać. Raz przez przywiązanie zbyt dużej wagi do ojczyzny, co z patriotyzmu czyni nacjonalizm. Innym razem przez przywiązywanie do ojczyzny zbyt małej wagi, co z patriotyzmu czyni kosmopolityzm.  

Nacjonalizm polega na idealizowaniu i wywyższaniu własnego narodu. Taka postawa jest przejawem fanatyzmu, a uleganie jej prowadzi w nieuchronny sposób do nienawiści. Zwykle nacjonalizm wiąże się z niechęcią i pogardą, czasem także z dążeniem do dominacji, a nawet do zagłady innych narodów i ojczyzn.

Znacznie powszechniejszą w naszych czasach jest jednak druga skrajność, którą nazywamy kosmopolityzmem. Kosmopolita - czyli obywatel świata - to ktoś, kto nie czuje więzi z własną ojczyzną, ponieważ jest przekonany, że żadna tego typu wspólnota nie jest mu potrzebna. Zazwyczaj podpiera się on powiedzeniem: „Patriotyzm jest rodzajem religii, jest jajkiem, z którego wylęgają się wojny” (Guy de Moupassant).

Pewną formą kosmopolityzmu jest naiwnie rozumiana „tolerancja” oraz slogany o nie narzucaniu innym narodom własnej kultury i tradycji. Tymczasem podobnie jak nie da się kochać wszystkich, jeśli najpierw nie nauczymy się kochać samych siebie i naszych bliskich, tak też nie można być dobrym obywatelem świata, nie będąc wpierw dobrym obywatelem własnej ojczyzny, człowiekiem zintegrowanym w dojrzały sposób z własnym narodem. „Żadne miejsce nie powinno być milsze dla ciebie od ojczyzny” - pisał Cyceron.

Na ten temat kardynał Stefan Wyszyński uczył tak: „Już takim jesteśmy narodem, że nikomu się nie kłaniamy, choć chętnie gniemy kolana przed Bogiem. Wielkość kultury narodowej polskiej na tym polega, że dumni w obronie swych wartości kulturalnych, szanujemy obce kultury, co dobrego, z nich czerpiemy. Nikogo nie poniewieramy, z każdym narodem umiemy i chcemy żyć w przyjaźni. Ale przyjaźń w naszym pojęciu nie jest zdradą wobec naszych rodzimych dóbr duchowych, nie jest czapkowaniem nikomu. Nie tylko od czasów Soboru Konstancjańskiego, ale od czasów Mieszka i Chrobrego, uczyliśmy się tej dumy i godności, która nikogo nie poniewiera, staje w obronie uczciwych, ale siebie poniewierać i uciskać nie pozwoli”.

Kardynał Wyszyński ostrzegał: „Jest olbrzymią wartością zrozumieć znaczenie wolności dla narodu, zrozumieć jak wielkim jest ona dobrem i własnością, że żaden naród nie może zrezygnować ze swoich praw do wolności i z własnych zadań, że nie wolno tych praw nikomu oddawać, że obrona ich jest obowiązkiem moralnym, a rezygnacja z nich – zdradą!”. W swoim testamencie ksiądz Prymas Wyszyński napisał: „W stosunku do mojej ojczyzny zachowuję pełną cześć i miłość. Uważałem sobie za obowiązek bronić jej kultury chrześcijańskiej przed złudzeniami internacjonalizmu, jej zdrowia moralnego i całości granic, na ile to leżało w mojej mocy”.

To samo potwierdza papież Jan Paweł II - apelując o jagielloński wymiar polskości – pisze: „polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie” a zarazem broni atakowanego współcześnie dążenia do zachowania i rozwijania ‘tożsamości narodu’ przed rozpłynięciem się w strukturach ponadnarodowych i kosmopolitycznych. Pyta: „Czy XX stulecie nie świadczy o rozpowszechnionym dążeniu ku strukturom ponadnarodowym albo też w kierunku kosmopolityzmu? A to dążenie czy nie świadczy również o tym, że małe narody powinny dać się ogarnąć większym tworom politycznym, ażeby przetrwać?”. Ojciec święty odpowiada na to pytanie przecząco: „rodzina, naród i ojczyzna pozostają rzeczywistościami nie do zastąpienia”.

e.         Ale oprócz tych niedojrzałych postaci patriotyzmu, istnieje także patriotyzm dojrzały. Jest on nawet nakazany przez czwarte przykazanie Dekalogu: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Z tego przykazania wynikają dla nas obowiązki względem ojczyzny oraz tych, którzy nią rządzą (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2199). Jedna i ta sama cnota pietas (miłość, cześć, obowiązek) porządkuje nasz stosunek tak do rodziców, jak i do ojczyzny - uczy św. Tomasz z Akwinu. Tomasz traktował patriotyzm jako tę część sprawiedliwości, jaką winniśmy stworzonemu źródłu naszego istnienia. Pietas wobec ojczyzny domaga się od nas cultus, czyli bezwarunkowego szacunku, także wtedy, gdy wydaje się nam, iż nie ma po temu ewidentnych powodów. Należy tak postępować, ponieważ ojca należy szanować „choćby nawet rozum utracił” (Syr 3,13). Stąd i ojczyzny nie wolno się wyrzekać nawet wtedy, gdyby w opinii światowej była ona postrzegana skrajnie negatywnie. 

Ujawnianie patriotyzmu jest oczywiste w sytuacjach skrajnego zagrożenia ojczyzny (np. podczas wielkich katastrof, klęsk żywiołowych, czy w obliczu wojny). Polega on wówczas na okazywaniu solidarności rodakom, na ofiarnej obronie kraju, a nawet na obowiązku poświęcenia życia dla ojczyzny, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy pacyfiści, życie ludzkie nie jest najwyższą wartością, bowiem dobra reprezentowane przez ojczyznę są z reguły wartościami wyższymi. Pod względem doczesnym człowiek jest tylko częścią społeczeństwa, która może poświęcić się dobrowolnie - jak np. poświęca się rękę - dla ratowania życia całego organizmu. W naszej tradycji wielu Polaków rozumie patriotyzm głównie - a może nawet wyłącznie - w ten sposób; jako zbrojną obronę granic, czy udział w powstaniach narodowym. „Mamy jedną ojczyznę i jej winni jesteśmy miłość, służbę, ofiarę, a nawet śmierć, gdy Bóg tego zażąda” (Stefan kard. Wyszyński).

Ale przejawy miłości ojczyzny są niemniej potrzebne w warunkach pokoju. Patriotyzm na codzień to przyczynianie się do dobra społeczeństwa w duchu prawdy, sprawiedliwości, solidarności i wolności (KKK, 2239). „Ojczyzna – pisał Cyprian Kamil Norwid - to wielki zbiorowy obowiązek”. To solidne wypełnianie podstawowych obowiązków obywatelskich (np. płacenie podatków, ochrona własności i środowiska, zasobów naturalnych własnego kraju, aktywna troska o honor ojczyzny i dobre imię rodaków). „Tak często słyszymy zdanie: ‘Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę’. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata” (kard. S. Wyszyński, Warszawa, 6.01.1981).

„My nie możemy urządzać się w naszej Ojczyźnie tylko w perspektywie konsumpcyjnego wygodnictwa, bo tyle narodów zniszczało w tej właśnie wygodniczej postawie. Chociaż życzymy wszystkim szczęścia osobistego i domowego, wiemy, że ojczyźnie naszej, dla zachowania jej wolności i obrony, nie wystarczy nasze wygodnictwo. Niekiedy wypadnie je porzucić, i to łatwo, aby służyć ojczyźnie. Stąd upowszechniana przez nas idea służenia, służby, pomagania, która w Polsce przyjąć się musi! Idzie o to, abyśmy coraz mniej mówili, co nam się należy od narodu i państwa, a coraz więcej – co my jesteśmy winni narodowi, państwu i braciom naszym. […] Bez idei służby, którą trzeba wszczepić w życie młodzieży i którą musi podjąć i wychować polska szkoła – ojczyzna się nie ostoi” (kard. S. Wyszyński, Warszawa, 25.09.1969).

„Im bardziej Polska będzie kochać, tym mniej będzie miała wrogów. […] Ale gdyby wśród nas rozpoczęły się rozprawy nienawiści i wzajemnej walki – jak to już nieraz bywało – znowu powiedzą: ‘Polacy mimo tylu wieków niewoli jeszcze niczego się nie nauczyli. Nienawiścią nie obronimy naszej ojczyzny, a musimy jej przecież bronić. Brońmy jej więc miłością! Naprzód między sobą, aby nie podnosić ręki przeciw nikomu w ojczyźnie, w której ongiś bili nas najeźdźcy. Nie możemy ich naśladować. Nie możemy sami siebie poniewierać i bić. Polacy już dosyć byli bici przez obcych, niechże więc nauczą się czegoś z tych bolesnych doświadczeń. Trzeba spróbować innej drogi porozumienia - przez miłość, która sprawi, że cały świat, patrząc na nas, będzie mówił: ‘Oto, jak oni się miłują’. Wtedy dopiero zapanuje upragniony pokój, zgoda i wzajemne zaufanie (kard. S. Wyszyński, Niepokalanów, kwiecień 1969).

„Droga Młodzieży! Jeśli umiesz patrzeć w przyszłość - a my jesteśmy narodem ambitnym, który nie chce umierać! - musisz sobie postawić wielkie wymagania. Musisz wychowywać się w duchu ofiary i do ofiar się uzdalniać. Może bowiem przyjść taka chwila, w której tylko ofiarą będzie można zagwarantować wolność naszej ojczyźnie! (kard. S. Wyszyński, Warszawa, 24.06.1966)

Tylko orły szybują nad graniami i nie lękają się przepaści, wichrów i burz. Musicie mieć w sobie coś z orłów! – serce orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny. Będziecie wtedy mogli jak orły przebić się przez wszystkie dziejowe przełomy, wichry i burze nie dając się spętać żadną niewolą. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko. [...] – Pamiętajcie, że i Wy jesteście z pokolenia orłów. Niech to będzie dla was znakiem, programem i ukazaniem drogi. [...] „Wylęgajcie się” wszyscy na ziemi polskiej, która jest „gniazdem orłów” dla przyszłych pokoleń. W ramionach Jasnogórskiej Pani, Waszej Najlepszej Matki i Królowej Polski, szybujcie wysoko ku przyszłości Ojczyzny i Kościoła” (kard. Stefan Wyszyński Idącym w przyszłość, [w:] Stefan Kardynał Wyszyński – Prymas Polski, Dzieła zebrane, t. II, 1953–1956, Warszawa 1995.

Pojęcie ojczyzny - od czasów jego młodości - było bliskie również papieżowi Polakowie. Jeszcze jako kard . Karol Wojtyła pisał w poemacie Myśląc Ojczyzna z 1974 r .:

„Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,

mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym,

aby wszystkich ogarnąć w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:

z niej się wyłaniam… gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb.

Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia”

(Karol Wojtyła, Myśląc Ojczyzna…).

Kiedy w chrześcijańskiej przestrzeni, „wyrażam się i zakorzeniam” w tym, co ojczyste i narodowe, wówczas proces ten (i współtworzące go postawy) służy temu, co ogólnoludzkie, ponadnarodowe, uniwersalne, wieczne. Wzmacnianie (budzenie, rozwijanie, oczyszczanie) patriotyzmu jest najlepszą drogą do wzmacniania (budzenia, rozwijania, oczyszczania) cnót i postaw obywatelskich.

Analiza pojęcia ojczyzny i jej związku z ojcostwem i z rodzeniem tłumaczy też zasadniczo wartość moralną patriotyzmu. […] Mamy czcić rodziców, gdyż oni reprezentują wobec nas Boga Stwórcę. Dając nam życie, uczestniczą w tajemnicy stworzenia, a przez to zasługują na cześć podobną do tej, jaką oddajemy Bogu Stwórcy. Patriotyzm zawiera w sobie taką właśnie postawę wewnętrzną w odniesieniu do ojczyzny, która dla każdego prawdziwie jest matką. To dziedzictwo duchowe, którym ojczyzna nas obdarza, dociera do nas poprzez ojca i matkę i gruntuje w nas obowiązek owej pietas. […]

Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli za Polskę na różnych frontach świata. Są one rozsiane na ziemi ojczystej oraz poza jej granicami. Wydaje mi się jednak, że jest to doświadczenie każdego kraju i każdego narodu w Europie i na świecie. Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i jako taka, jest też wielkim obowiązkiem” (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość).

2.         OJCZYZNA NIEBIAŃSKA

Drugi temat to ojczyzna niebiańska. Tu na początku należy zwrócić uwagę na rzecz zasadniczą różnicę między patriotyzmem a religią. Jest to różnica zasadnicza, ponieważ przedmiotem religii jest kult samego Stwórcy, natomiast przedmiotem patriotyzmu jest kult ojczyzny, czyli stworzenia. Nadawanie patriotyzmowi cech religii wiąże się automatycznie z ubóstwianiem stworzenia i jako takie ma charakter bałwochwalstwa. Kto podnosi patriotyzm do rangi religii nie podnosi go wcale, ale go obniża, ponieważ zlekceważenie wartości wyższej, musi w konsekwencji prowadzić do zniszczenia porządku wartości w ogóle (por. Józef M. Bocheński, O patriotyzmie). Tę fundamentalną różnicę między Stwórcą a stworzeniem przypomina nam właśnie porządek słów w haśle: „Bóg – Honor – Ojczyzna”.

Różnica między patriotyzmem a religią przypomina nam o tym, że nasze myślenie i działanie nie może zatrzymywać się jedynie na poziomie ojczyzny ziemskiej, bez jednoczesnego uwzględnienia naszej ojczyzny niebieskiej. Nie powinniśmy zatrzymywać się jedynie na poziomie doczesności, winniśmy wychylać się w wieczność. 

„Naród jest więc w jakimś sensie z woli Stwórcy podmiotem Kościoła. Nie znaczy to, żeby naród jako taki miał być Kościołem, bo i rodzina jako taka nie równa się w całości Kościołowi. Naród, jako stworzony przez Boga, ma swoją autonomię względem społeczności kościelnej nadaną mu przez Stwórcę i posiada swoją naturalną godność. Ale Kościół egzystuje w narodzie w sposób sobie właściwy. Naród jako najdoskonalsza społeczność ludzka, realizująca się w historii doczesności, stanowi jeden z najbardziej stosownych podmiotów powszechnego Kościoła chrześcijańskiego i tworzy z woli Bożej ramy zaistnienia „Kościoła Narodu” – twierdził kard. Stefan Wyszyński.

„W Wielkim Poście podejmuje Kościół ciężką walkę o dusze ludzkie, o powrót łaski uświęcającej, o nowe życie z Bogiem. Kościół pragnie ‘wprowadzić nas do ziemi mlekiem i miodem opływającej’ (Wj 13,5), pragnie, abyśmy zmartwychwstali, tak jak Chrystus zmartwychwstał. Ale do zmartwychwstania ducha prowadzi jedna tylko droga: przez poznanie własnej niedoli, przez wyjście z krainy śmierci, z niewoli grzechu, przez żal doskonały, pokutę i zadośćuczynienie, przez modlitwę i świętą gorliwość w zdobywaniu cnót – mówił Sługa Boży w lutym 1952 roku).

„Zwolnienie się od życia wewnętrznego pod wpływem nadmiaru pracy odbija się na wartości naszej pracy, wtedy bowiem ujawnia się w niej brak cnót osobistych, o który rozbić się może każde dzieło. Nie pomogą wówczas najbardziej pociągające idee: gdy zabraknie powiązania życia wewnętrznego z życiem czynnym, upadnie dzieło prowadzone, jak wiele innych upadło, o czym poucza historia zakonów (Kard. S. Wyszyński, Duch pracy ludzkiej).

Z kolei przyszły papież pisał: „Kiedy myślę: Ojczyzna, szukam drogi. Ta droga biegnie przez Chrzest Polski. I ten sprzed przeszło tysiąca lat i ten, w którym winno się obmyć każde kolejne pokolenie. Chrzest będzie ją i ich stale na nowo zakorzeniał w zbawczych Boskich tajemnicach stworzenia, wcielenia i miłości.

„W duszy Polaka dwa uczucia: uczucie religijne i patriotyczne. Uczucia miłości do Ojczyzny chodzą ze sobą w parze; chociaż uczucie religijne – miłość do Boga i płynąca z niej miłość bliźniego – prowadzi nas do ojczyzny wiecznej, to przecież wyzwala równocześnie żarliwy stosunek do ojczyzny doczesnej. Te dwa uczucia złączyły się w duszach naszych zwłaszcza poprzez doświadczenia dziejowe – cierpienie i niedole naszego narodu”.

Papież podkreślał dalej, że Ewangelia nadaje nowe znaczenie pojęciu ojczyzny – ojcowizna, jaką zyskaliśmy dzięki Chrystusowi oznacza wieczną ojczyznę (niebieską), do której zmierzamy: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca”. Dzięki temu otwarciu ojczyzny doczesnej na wieczność, patriotyzm nie staje się szowinizmem, który nie liczy się z prawami innych. Co więcej, perspektywa wiecznej ojczyzny rodzi gotowość służenia ojczyźnie doczesnej. Skoro mam przed sobą wieczność, to nie muszę rozpychać się łokciami i deptać innych w pogoni za własnym sukcesem, ale mogę służyć innym, służyć ojczyźnie.

ZAKOŃCZENIE

Dwa tygodnie po śmierci papieża Polaka kard. Ratzinger ułożył „Litanię do Jana Pawła II”. Wśród wielu wezwań pojawiło się również i takie: „Nauczycielu patriotyzmu, módl się za nami”. W ustach niemieckiego kardynała - wobec polskiego papieża - wezwanie to brzmi całkiem wyjątkowo. Oto wielki Niemiec złożył hołd wielkiemu Polakowi w jakże dla obu narodów delikatnej przestrzeni i w jak wielkiej sprawie. Niech to stanie się impulsem do przemyśleń dla wszystkich członków Magna Polonia w czas ich wielkiego jubileuszu. Amen.