Oświadczenie Rady Społecznej przy Arcybiskupie Poznańskim w sprawie "ekonomii społecznej"

„Zastanawiając się nad zagadnieniami odnoszącymi się do relacji między przedsiębiorczością a etyką, a także ewolucją, jakiej podlega system produkcyjny, wydaje się, że przyjmowane dotychczas rozróżnienie między przedsiębiorstwami mającymi na celu zysk (profit), a organizacjami, które nie są nastawione na zysk (non-profit) nie jest już w stanie brać w pełni pod uwagę rzeczywistości, ani też skutecznie ukierunkować przyszłości. W ostatnich dziesięcioleciach pojawił się szeroki obszar pośredni miedzy dwoma typami przedsiębiorstw." (Encyklika Ojca Świętego Benedykta XVI, „Caritas in Veritate", rozdz. IV p.46).

Ten obszar pośredni Ojciec Święty nazwał „wielobarwnym światem podmiotów tak zwanej ekonomii obywatelskiej i wspólnotowej". Chodzi tu „o nową, obszerną i złożoną rzeczywistość obejmującą własność prywatną i publiczną, która nie wyklucza zysku, ale uważa go za narzędzie do realizacji celów humanistycznych i społecznych" (ibidem).

Kluczowym wyróżnikiem tak rozumianej „ekonomii społecznej" jest traktowanie zysku nie jako środka do bogacenia się i powiększania własnego kapitału, ale jako instrumentu do realizacji celów społecznych. Jest to wyzwanie odnoszące się przede wszystkim do niezliczonych przedsiębiorstw i korporacji generujących zysk, na których opiera się gospodarka rynkowa i wolny rynek. Gospodarka ta wyszła zwycięsko ze współzawodnictwa z gospodarką komunistyczną i zapewniła światu olbrzymi postęp. Jednakże postęp ten przyniósł ze sobą także wielkie nierówności pomiędzy ludźmi i nie zlikwidował nędzy w wielu regionach świata. Jeżeli ma nastąpić zmiana istniejącego stanu rzeczy, trzeba inaczej podejść do wytwarzanego w przedsiębiorstwach zysku.

Przeznaczanie części zysku przedsiębiorstw na cele społeczne nie jest rzeczą nową. Niektóre przedsiębiorstwa, zwłaszcza duże korporacje, w punkcie wyjścia przeznaczają część swego zysku na osobne fundacje dla finansowania celów społecznych. Szereg przedsiębiorstw przeznacza część rocznego zysku na sponsorowanie różnych akcji i zadań społecznych, np. drużyn sportowych. Rzecz w tym, że czynią to najczęściej dla promocji własnej firmy lub marki, a więc dla zwiększania przyszłych zysków, a nie dla zaspokojenia pilnych potrzeb społecznych. Równocześnie istnieje wiele przedsiębiorstw, które nie wydają ani złotówki (lub centa) zysku na tego typu cele. Od pewnego czasu do takich przedsiębiorstw kieruje się na świecie apele o tzw. społeczną odpowiedzialność przedsiębiorstw (social corporate responsibility - SCR) - jednakże efekty tych apeli są nadal dalece niezadowalające. Dotyczy to także gospodarki polskiej, która jest stosunkowo młodym adeptem gospodarki rynkowej i nie powinna powtarzać starych błędów dojrzałych gospodarek rynkowych.

Zagadnienie „ekonomii społecznej" powinno się rozważać na tle zasady pomocniczości. Oznacza to, że należy unikać sytuacji powodujących, iż ludzie znajdujący się w trudnych warunkach materialnych, stają się pasywni, unikają odpowiedzialności za własne życie, przerzucając ją na innych. Każdy człowiek wyposażony przez Stwórcę w rozum, wolną wolę i sumienie powinien starać się - w miarę swoich możliwości - samodzielnie zaspokajać potrzeby własne i swojej rodziny. System ekonomiczny powinien mu w tym pomagać, ale nie zastępować. Dopiero w przypadku, gdyby zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych we własnym zakresie okazało się obiektywnie niemożliwe, należałoby uruchomić pomoc bezpośrednią pochodzącą ze środków publicznych (od podatników) lub prywatnych (od przedsiębiorstw lub osób fizycznych).

Do przedsiębiorstw, które powstały na zasadzie non-profit i które mogą być przykładem rozwiązań pomagających ludziom samodzielnie rozwiązywać własne problemy można zaliczyć wszelkiego rodzaju spółdzielnie (handlowe, rzemieślnicze, bankowe, rolnicze) Jeżeli powstaje w nich zysk, to należy go zużytkować dla dobra członków-spółdzielców. Jest to zatem sfera gospodarki bardzo pożądana z punktu widzenia społecznego. W Polsce działa w niej aktywnie ok. 12 tys. przedsiębiorstw. Spółdzielczość zapisała chlubną kartę w umacnianiu polskości pod zaborami, w tym także w Wielkopolsce. Niestety na obecnej spółdzielczości polskiej ciążą jeszcze wypaczenia tej formy gospodarki z czasów komunistycznych, gdyż znalazło w niej zatrudnienie wielu działaczy dawnego ustroju. Codzienna prasa przynosi wiele narzekań na biurokratyczny styl pracy spółdzielni, szczególnie mieszkaniowych. Starania o usunięcie tych błędów przyczynią się do dalszego rozwoju tej pożytecznej sfery gospodarki non-profit.

W ostatnim czasie, w oparciu o nowe uregulowania prawne, zaczęły się w Polsce rozwijać w różnych sektorach nowe formy spółdzielcze, tzw. spółdzielnie socjalne. Są one formą prawną mającą ich członkom (długotrwale bezrobotnym, niepełnosprawnym, uzależnionym) umożliwić powrót do uregulowanego życia i normalnego rynku pracy. Wymagają one szczególnej pomocy by utrzymać się na rynku. Podobnej pomocy wymagają powołane ustawą z 1997 r. Zakłady Aktywności Zawodowej i Centra Integracji Społecznej, tworzone przez sektor publiczny i instytucje niepubliczne dla włączenia do normalnej działalności gospodarczej osób z marginesu społecznego. Wszystkie te przedsiębiorstwa i instytucje mają na celu szczytne zadania społeczne: przywrócenie do normalnej aktywności zawodowej osób bezrobotnych znajdujących się w szczególnie trudnym położeniu życiowym.

Z ubolewaniem trzeba stwierdzić, te nowe formy ekonomii społecznej, których celem nie jest wytwarzanie zysku, a pomaganie w rozwiązywaniu istotnych problemów życiowych ludzi, prawie nie istnieją w debacie publicznej i znajdują się na marginesie zainteresowania władz terenowych i instytucji publicznych, podczas, gdy wymagają znacznie większego zainteresowania, życzliwego wsparcia i promocji.

Natomiast w sytuacjach, w których człowiek nie jest w stanie samodzielnie zaspokajać swoich podstawowych potrzeb życiowych, działać powinny różne instytucje tzw. sektora trzeciego: stowarzyszenia, fundacje i organizacje, które realizują wybrane cele: społeczne, kulturalne, zdrowotne itp. Wśród nich znajdują się organizacje o szczególnie doniosłych zadaniach, jak Caritas, która niesie pomoc potrzebującym (np. po trzęsieniu ziemi na Haiti). Wspieranie takich organizacji stanowi obowiązek moralny. One same nie generują zysków, ale powinny być beneficjantami przedsiębiorstw osiągających zyski oraz darowizn ludności.

Oczywiście wśród instytucji trzeciego sektora znajdują się i takie, których działania mogą budzić wątpliwości co do intencji i motywów działania. Promocja samych siebie może niekiedy być ważniejsza od głoszonych szlachetnych celów, dlatego powinniśmy się bliżej interesować działalnością jednostek trzeciego sektora, ażeby nasze wsparcie przyniosło jak największy społeczny pożytek.

Poznań, 10.02.2010

Podpisali:

prof. dr hab. Czesław Błaszak, dr med. Szczepan Cofta, ks. prał. dr Paweł Deskur (sekretarz), prof. dr hab. med. Janusz Gadzinowski, prof. dr hab. Bohdan Gruchman (przewodniczący), prof. dr hab. Tomasz Jasiński, prof. dr hab. Andrzej Legocki, prof. dr hab. Wojciech Łączkowski, mec. Andrzej Marcinkowski, prof. dr hab. Roman Słowiński, prof. dr hab. Jan Węglarz (wiceprzewodniczący), mgr Grażyna Ziółkowska.