Od kilku lat społeczeństwo nasze doświadcza pogłębiających się podziałów i konfliktów społecznych o charakterze obyczajowym, kulturowym, a także na tle wyrażanych przekonań politycznych. Jakże często wypowiadanie odmiennych poglądów spotyka się w odpowiedzi z agresją słowną o niespotykanej dotąd skali i z nieskrywaną wrogością. W prowadzonych sporach wykorzystuje się często nieprawdziwe argumenty, co ma rozmyślnie wprowadzić w błąd opinię publiczną. Nieufność i wzajemna nieżyczliwość wobec bliźniego sięga poziomu, którego jeszcze nie tak dawno każdy z uczestników sporu zapewne szczerze by się powstydził.

Eskalacja wzajemnych oskarżeń nigdy nie doprowadzi do odbudowania międzyludzkiego szacunku, a tym bardziej do osiągnięcia narodowej zgody. Zgody, która w czasach zmagań z wieloma zagrożeniami społecznymi i obyczajowymi, a także z kryzysem gospodarczym i docierającą do Polski falą konsumpcjonizmu mogłaby nas uzbroić w siłę godnego trwania w wartościach, którymi obdarowało nas dziedzictwo chrześcijańskie.

Wzajemne zmagania się Polaków ze sobą czynią nas coraz mniej wrażliwymi na prawdziwe bolączki współczesności spadające na ludzi wskutek niedoskonałości systemu, w którym żyjemy, czy niekompetencji osób rządzących na różnych szczeblach władzy. W bolesnych sporach umykają uwadze prawdziwe zagrożenia związane z ludzkimi nieszczęściami, losem dzieci nienarodzonych, dolą ludzi chorych i bezdomnych. Czas najwyższy, by podjąć krytyczną analizę naszych postaw wobec siebie i odwołać się do głębokich treści chrześcijańskiego przesłania o poszanowaniu bliźniego. Wejście na tę drogę, utrwalenie wzajemnej życzliwości, przywrócenie szacunku dla instytucji Państwa, zadecyduje o przyszłości naszej Ojczyzny i jej miejscu w europejskiej wspólnocie państw.

***

Świat, w którym żyjemy wszedł na drogę globalnych przemian, które zachodzą na naszych oczach. Dla Polski jest to okres niespotykanego wcześniej rozwoju cywilizacyjnego. Jest to jednak również czas występowania wielu, nie do końca rozpoznanych, zagrożeń. Należy do nich chociażby wielka emigracja tysięcy naszych obywateli, młodych i dobrze wykształconych. Konsekwencje płynące z tego zjawiska, które są już teraz odczuwalne, wystąpią zapewne z całym brzemieniem już w niezbyt odległej przyszłości i to na wielu płaszczyznach życia społeczeństwa.

Współczesne linie podziałów, a jest ich wiele, są znacznie bardziej złożone niż te, które wynikałyby z klasycznego sporu pomiędzy tradycjonalizmem a nowoczesnością. Podziały, które dziś tak ostro przecinają nasze społeczeństwo destabilizują życie codzienne Polaków, prowadząc nieuchronnie do coraz to nowych zadrażnień, a nawet konfliktów społecznych, co w konsekwencji pomniejsza szanse na harmonijny rozwój Państwa.  

W każdym społeczeństwie występują zróżnicowania statusu materialnego obywateli. Rozwarstwienia tego w żaden sposób nie da się uniknąć, bo pragnienie osiągnięcia coraz to wyższego standardu życia jest trwale wpisane w naturę ludzką. Chodzi jednak o to, aby ludzie ubodzy, zwłaszcza nie z własnej winy, nie czuli się przez społeczeństwo odrzuceni i trwale pozbawieni szans na godniejsze życie.

Trudnymi do uniknięcia są obecnie w Polsce podziały dotyczące wizji przyszłości naszego kraju. Koncepcjom opowiadającym się za demokratycznymi kierunkami rozwoju Państwa przeciwstawiane są niekiedy poglądy oparte  na resentymentach przeszłości. Spory na te tematy prowadzone są w czasie, kiedy obywatele mają wiele słusznych powodów do frustracji wobec bezduszności i nieudolności struktur biurokratycznych. Składają się na to choćby przykłady dyskryminacji na rynku pracy, czy dotkliwy brak zarysowania perspektyw rozwoju dla ludzi młodych, występujący zwłaszcza w niektórych regionach kraju.

Na tle tych wszystkich społecznych zróżnicowań obszarem o szczególnej wrażliwości, decydującym o zdrowiu psychicznym narodu są podziały na tle światopoglądowym i obyczajowym. Kościół zajmuje w tych kwestiach jasne stanowisko, które wyznacza troska o godność człowieka i dobro rodziny. Przestrzega także, aby kultu jakości życia nie stawić wyżej od świętości życia. Ta zaś jest, wedle tej nauki, wyrazem miłości i dobra wyświadczanego drugiemu człowiekowi.

Czy negatywnych skutków społecznych wynikających z wymienionych przykładowo zagrożeń można uniknąć? W naszym przeświadczeniu tak, przynajmniej zdecydowanej większości z nich. W tym celu konieczne jest odwołanie się do etyki chrześcijańskiej i społecznej nauki Kościoła, według których wszyscy ludzie, niezależnie od zróżnicowanych wrodzonych predyspozycji, winni mieć szanse na godne życie. W tym też duchu upowszechnianie edukacji społecznej winno odwoływać się do pokładów ludzkiego dobra, które są przecież obecne w każdym człowieku.

***

W złożonych warunkach współczesnego życia szczególna odpowiedzialność spada na ludzi nauki, kultury i oświaty, a także na ludzi mediów. Zadaniem mediów jest służba społeczeństwu poprzez obiektywne, zgodne z prawdą opisywanie oraz interpretowanie otaczającej nas rzeczywistości. To w prawdzie bowiem zakorzeniona jest godność każdego człowieka. Istotę służby prawdzie tak zdefiniował Jan Paweł II w homilii wygłoszonej 6 czerwca 1991, w czasie pielgrzymki do Polski: „jest szczególna odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada, bo one mają moc świadectwa: albo świadczą o prawdzie, albo są dla człowieka dobrem, albo też nie świadczą o prawdzie, są jej zaprzeczeniem i wtedy są dla człowieka złem, chociaż mogą być tak podawane, tak preparowane, ażeby robić wrażenie, że są dobrem. To się nazywa manipulacja”. W ostatnim czasie byliśmy często świadkami różnych przekłamań, stronniczych reportaży ukazujących tzw. pół-prawdy, które przedstawiały przebieg bardzo ważnych zdarzeń w nieprawdziwym świetle. Jest to zasadniczo sprzeczne ze społeczną misja mediów. Na ten temat Rada Społeczna ogłosiła już wcześniej odrębne oświadczenie.

***

Człowiek świadomy swojego przemijania przez wieki całe usiłował zgłębić fundamentalne kwestie metafizyki wyrażając swe niepokoje twórcze poprzez sztukę. Wyniknęła z tego szczególna rola twórców w porządkowaniu i nieustannym odnawianiu systemów wartości. Nierozerwalnym atrybutem życia jest ład, będący zaprzeczeniem chaosu. Kultura, będąca ważnym wsparciem człowieka winna być czynnie włączona w podtrzymywanie porządku moralnego. Stanowi ona bowiem ściśle zintegrowaną otoczkę człowieka, równie ważną jak środowisko przyrodnicze, w którym żyjemy. Stąd też twórcy kultury, podobnie zresztą jak i nauki mają tak ważne i opiniotwórcze pozycje w społeczeństwie.

Ostatnie dekady XX wieku przyniosły wiele rozczarowujących tendencji, a nawet zagrożeń dla kultury humanistycznej. Niektóre jej nurty zostały zdominowane przez inicjatywy anarchistyczne i obrazoburcze, oparte  na grze pozorów i skrajnym, bezideowym egocentryzmie. Agresja wszechobecnych sloganów reklamowych i trudny do okiełznania szum informacyjny sprawiają niekiedy wrażenie swoistej przemocy medialnej. Zjawiska te stoją w jaskrawej sprzeczności z tymi wszystkimi walorami kultury, które jak to określił Jan Paweł II, „wyznaczają właściwy kształt życia człowieka”.

Wiele przewartościowań wprowadziły do naszego życia media elektroniczne. Informacja rozpowszechniana tą drogą u wielu ludzi znacząco zmieniła postrzeganie świata. Zwyczajowe szlaki upowszechniania kultury stały się w tej sytuacji znacznie mniej skuteczne. Często wywrócony został nawet sens przesłania, który niesie z sobą dzieło sztuki. Tak na przykład fakt, że arcydzieło Leonarda da Vinci „Dama z  łasiczką” znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie nie wywoływało dotąd większego zainteresowania w społeczeństwie. Natomiast przygotowywania techniczne związane z wysłaniem tego obrazu na ekspozycję  do innego kraju sprawiły, że stał się on nagle przedmiotem zainteresowania milionów ludzi, którzy wcześniej nawet nie wiedzieli o jego istnieniu. Droga do sukcesu może wieść dzisiaj poprzez umiejętne umieszczenie obiektu lub poruszanej kwestii w centrum zdarzenia, któremu najlepiej nadać jeszcze charakter skandalu. Niektórzy artyści nie wahali się wybrać tę właśnie drogę do zdobycia upragnionej popularności. Jest to jednak popularność, która szybko przeminie i żadnemu twórcy trwałej chluby nie przyniesie.

***

Jedyną drogą do przezwyciężenia wszystkich wymienionych tutaj przykładowo negatywnych zjawisk jest wejście na drogę prawdy i dialogu. Nie można głosić rezygnacji z trudnych wyborów etycznych w złudnym przekonaniu, że zła nie da się uniknąć. W żadnym razie nie można też usuwać z programowych założeń instytucji demokratycznych odniesień do wartości moralnych. Wszystkie bowiem instytucje demokratyczne mogą funkcjonować tylko wtedy, jeśli są osadzone w społeczeństwie, które posiada należyty poziom cnót moralnych zdolnych uchronić demokrację przed pogrążaniem się w chaosie. Budowa demokratycznego ładu w naszym kraju wymaga czynnej obecności ludzi o wrażliwych sumieniach, którzy są zatroskani o wartości moralne. Należy przy tym zwrócić uwagę na fakt, że wartości uznawane za dobre w religii chrześcijańskiej są bezsprzecznie spójne z koncepcją praw człowieka, któremu instytucje demokratyczne mają służyć. Optymistyczne jest to, że w najnowszej historii Polski były już takie chwile, w których mieszkańcy naszego kraju potrafili kierować się  tymi wartościami w przemianach dokonywanych w interesie całej wspólnoty.

Przywrócić prawdę słowom i czynom – to pierwszy krok ku przezwyciężeniu kryzysu moralnego i politycznego trapiącego polskie społeczeństwo. Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32) – te najbardziej fundamentalne słowa wiary chrześcijańskiej powinny być drogowskazem dla wszystkich wierzących. Powinny też być zaleceniem dla polityków, ludzi pióra i artystów. W tym miejscu należy przypomnieć słowa Jana Pawła II zawarte w encyklice Veritas splendor , który pisał m.in.: „Blask Prawdy jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, w szczególny zaś sposób w człowieku, stworzonym na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1, 26): prawda oświeca rozum i kształtuje wolność człowieka, który w ten sposób prowadzony jest ku poznaniu i umiłowaniu Pana. Dlatego Psalmista woła: ”Wznieś ponad nami, o Panie, światłość Twojego oblicza” (Ps 4, 7).

Poznań, 8 stycznia 2014 roku

Podpisali:
prof. dr hab. Czesław Błaszak, dr med. Szczepan Cofta, ks. prał. dr Paweł Deskur (sekretarz), prof. dr hab. med. Janusz Gadzinowski, prof. dr hab. Bohdan Gruchman (przewodniczący), prof. dr hab. Tomasz Jasiński, prof. dr hab. Andrzej Legocki, prof. dr hab. Wojciech Łączkowski, prof. dr hab. Roman Słowiński, prof. dr hab. Michał Sznajder, prof. dr hab. Jan Węglarz (wiceprzewodniczący), mgr Grażyna Ziółkowska